Zanieczyszczenia w suplementach diety – na co trzeba uważać?

Suplementy diety nie podlegają obowiązkowi przeprowadzania państwowych badań laboratoryjnych przed dopuszczeniem do sprzedaży, a jedynie zgłoszeniu etykiety, więc to co znajduje się w środku, skąd pochodzi i jak zadziała bywa zagadką.

Główny Inspektorat Sanitarny regularnie wydaje komunikaty o usunięciu z obrotu wadliwych suplementów, jednakże na 7000 nowych produktów, które wyszły na rynek w 2016 r. GIS przebadał tylko 10%, co można przeczytać na portalu badamysuplementy.pl, stronie fundacji, która prowadzi niezależne badania.

W wyniku zanieczyszczenia środowiska naturalnego do głównych metali potencjalnie niebezpiecznych dla zdrowia występujących w żywności, lekach i suplementach diety należą ołów, kadm, rtęć i arsen, które występują jako śladowe zanieczyszczenie w niektórych pestycydach i nawozach, dlatego są one powszechne na obszarach rolniczych i mogą fałszować produkty np. algowe jak spirulina. Nikiel, miedź i cynk są powszechnymi składnikami nawozów lub zanieczyszczeniami, ale są znacznie mniej toksyczne i mają wąski zakres optymalnych stężeń dla glonów i cynaobakterii, przynajmniej w przypadku chlorelli i spiruliny, prawdopodobnie zahamują rozwój glonów, zanim zgromadzą się w ilościach toksycznych dla ludzi (Kallqvist i Meadows, 1978). Empirycznie podchodząc do tematu – jeśli po zażyciu suplementu spiruliny chce Ci się spać, to może być efekt zanieczyszczeń, bo prawidłowym efektem trawienia spiruliny jest przypływ energii.

Czytaj także: https://naturazdrowie.com/jak-pozbyc-sie-metali-ciezkich-z-organizmu/

Bądź świadomym konsumentem

Z punktu widzenia świadomego konsumenta największą wartość stanowią suplementy z mieszankami czy ekstraktami pozyskiwane z ekologicznych pól i lasów, zlokalizowanych z dala od dróg, pakowane w warunkach ochronnych oraz zbadane jakościowo i ilościowo pod kątem zanieczyszczeń metalami ciężkimi oraz mikrobiologicznie. W praktyce po producentach można spodziewać wiele – od zaniżania składu, dodawania związków nieaktywnych biologicznie w celu zwiększenia objętości, przez bakterie kałowe – po zanieczyszczenia związkami o właściwościach biologicznie czynnych, nie wpisanymi na etykiecie produktu, rakotwórczymi, bywa że i niedopuszczonymi do obrotu, jak w przypadku suplementów dla sportowców, co może prowadzić do problemów zdrowotnych i stanów zagrożenia życia trudnych do zdiagnozowania.

Tylko sprawdzone receptury

Suplementy diety stanowią różnorodną grupę produktów, którą można podzielić np. pod kątem pochodzenia na substancje syntezowane naturalnie jak mineralne (zanieczyszczenia: metale ciężkie), algowe (metale), roślinne (metale), zwierzęce (pasożyty, bakterie, wirusy, priony, metale), bakteryjne (bakterie) oraz otrzymywane przez człowieka w hodowlach komórkowych (wirusy, priony) i syntezowane chemicznie (chemia, metale). Te ostatnie są obarczone częstszą ilością błędów w syntezie, jak i oczyszczaniu, dlatego produktem może być mieszanina związków, w tym enancjomerów, czyli odbić lustrzanych, które nie są tak samo rozpoznawane przez receptory, a wręcz mogą je blokować, upośledzając szlaki biochemiczne i narządy np. wątrobę. Dodatkowo oczyszczanie syntetyków nie zachodzi w 100%, a więc mogą występować resztki rozpuszczalników metali ciężkich (niestety normy zanieczyszczeń metalami ciężkimi różnią się pomiędzy krajami). Natomiast synteza związków naturalnych w algach i roślinach jest zdefiniowana czasem milionów lat ewolucji, enzymy syntezujące podlegają rygorystycznym mechanizmom konserwacji genów, dlatego produkcja związków na przestrzeni pokoleń jest powtarzalna. Własnoręczne zebranie biomasy, wysuszenie, sfermentowanie, wyekstrahowanie, zawieszenie w oleju, alkoholu czy zagotowanie w wodzie w formie wywaru pozostaje nadal najprostszą metodą suplementacji, dającą gwarancję uczciwego składu. Przy dzisiejszym zaawansowaniu biotechnologii, synteza związków jest możliwa do modulowania metodami molekularnymi, jednakże wprowadzanie zmienianych genetycznie np. roślin do organizmów żywych, pomimo dopuszczania do obrotu, pozostaje dalej eksperymentem, którego skutki nie są bezpośrednio badane klinicznie. Dlatego warto się trzymać rozwiązań sprawdzonych przez pokolenia, jak np. kiszonki zamiast prebiotyków.

Aleksandra Ławrynowicz

Biotechnolog, wirusolog, badaczka diety astronautów.

UDOSTĘPNIJ

Newsletter

Nowe wpisy

Suplementy
Marek Witkowski

Suplementacja jodem potrzebna czy szkodliwa?

Suplementacja jodem potrzebna czy szkodliwa? Po rozpoczęciu wojny na Ukrainie i zagrożeniu wybuchem w elektrowni jądrowej w Czarnobylu wróciła moda na jod. Pojawiły się hasła: „Kupuj jod!” czy „Pij płyn Lugola”. Postępując zgodnie

CZYTAJ WIĘCEJ »
Ekspert radzi
Katarzyna

Zdrowie z wnętrza włosa

Jako konsultant medyczny i dietetyk, zwolennik integracji medycznej obu obszarów (tj. medycyny konwencjonalnej i alternatywnej) chciałbym wyjść z założenia, że można pesymizm przekuć w optymizm, zaczynając od próby zmiany dotychczasowego myślenia. Chodzi

CZYTAJ WIĘCEJ »