Wiosenne peelingi oczyszczające i rewitalizujące
Peeling jest zabiegiem kosmetycznym mającym na celu złuszczenie zrogowaciałego naskórka. Można go wykonać w gabinecie kosmetycznym z wykorzystaniem różnych metod i zabiegów, a także w zaciszu domowym, sięgając po naturalne sposoby. Wiosna jest szczególnym czasem sprzyjającym tego typu zabiegom. O naturalne peelingi zapytaliśmy Agnieszkę Gomolińską – doświadczonego kosmetologa.
Jaką funkcję spełnia peeling i kiedy nasza skóra wymaga jego zastosowania?
Peelingi stosujemy po to, żeby usunąć warstwę tzw. martwego naskórka, którą fizjologicznie zawsze mamy i mieć musimy. Natomiast z wiekiem grubość tej warstwy rogowej zwiększa się, co powoduje, że skóra szybciej traci wodę, czyli dochodzi do tego, że woda szybciej odparowuje ze skóry, a to zawsze nasila suchość i w konsekwencji prowadzi do utraty sprężystości i jędrności skóry. Bez udziału odpowiedniej ilości wody w skórze dochodzi do zaburzenia produkcji kolagenu i elastyny. Skóra szybciej się starzeje. Aby temu przeciwdziałać, od zarania dziejów staramy się przywracać skórze odpowiednią, fizjologiczną grubość, a robimy to właśnie przy pomocy peelingów.
Jakie rodzaje peelingu wyróżniamy w kosmetologii?
Myśląc o samodzielnych zabiegach i tych profesjonalnych, w dużym uproszczeniu peelingi dzielimy na gruboziarniste i drobnoziarniste. Dochodzą do nich jeszcze peelingi enzymatyczne, ale te zabiegi wymagają już wizyty w gabinecie kosmetycznym. Sami nie jesteśmy w stanie ich wykonać.
Czym różnią się pomiędzy sobą te trzy typy peelingu?
W samodzielnej pielęgnacji skóry wystarczy ścierniwo w połączeniu z substancją będącą nośnikiem. Ścierniwem może być sól lub cukier, a nośnikiem ścierniwa – dobrej jakości olej, tzn. np. oliwa czy masło kakaowe. Dzięki połączeniu tych składników otrzymamy mieszaninę nadającą się do wtarcia w skórę.
Powinniśmy pamiętać, że nie każdy peeling możemy nałożyć na każdy rodzaj skóry. Warto mieć świadomość, że im drobniejsze ścierniwo, tym intensywniejszy będzie peeling. Jeżeli porównamy sól i cukier, sól z reguły będzie drobniejsza, a więc bardziej drażniąca. Dodatkowo jej drobinki są różnej wielkości i wolniej rozpuszczają się w oleju. Cukier z kolei w swojej konsystencji jest bardziej obły, ma większe drobinki i szybciej się rozpuszcza, a więc jego efekt będzie łagodniejszy.
Jeżeli mamy zdrową skórę, bez żadnych stanów zapalnych w postaci krost czy podrażnień, uszkodzeń naskórka, nie jest ona wysuszona ani wrażliwa, możemy pozwolić sobie na peeling solny, a więc ostrzejszy, lub peeling solno-cukrowy. Jeśli natomiast mamy skórę skłonną do podrażnień, miejscami uszkodzoną, wymaga ona zastosowania peelingu wyłącznie cukrowego.
Kolejną ważną kwestią jest sposób nakładania peelingu oraz siła nacisku. Peeling nakładany na mokrą skórę będzie łagodniejszy od peelingu nakładanego na sucho. Im większy nacisk, tym większe niebezpieczeństwo podrażnień skóry.
Kolejną istotną sprawą jest częstotliwość przeprowadzania takich zabiegów. Jeżeli peeling dotyczy całego ciała, to – uogólniając – wykonujemy go raz w tygodniu, nie częściej. Jeżeli mamy skórę starzejącą się, skłonną do podrażnień, wystarczy jeden taki zabieg raz w miesiącu.
To, o czym teraz mówimy, jest bardzo ważne. Nie pozwólmy się zwieść, że im częściej przeprowadzamy zabieg peelingujący, tym lepiej dla naszej skóry. Jest dokładnie odwrotnie. Częste peelingi to niebezpieczeństwo uszkodzeń skóry, powstawania krostek, stanów zapalnych, pieczenia, nadmiernego przesuszenia, uszkodzenia bariery skórnej oraz zniszczenia warstwy ochronnej skóry. Dlatego apeluję do państwa: szanowni państwo, nie nadużywajcie tej terapii dla własnego dobra.

Jakie są zasady dobrego peelingu?
Poza tym, co już powiedziałam, sporządzamy peeling do wykorzystania na świeżo i nic ponad to. Nie przechowujemy uzyskanej mieszanki ścierniwa połączonego z olejem jako nośnikiem – oliwa bowiem ulega zjełczeniu i staje się bardzo drażniąca dla skóry. Nie wolno wykorzystywać peelingu później.
Doskonałym nośnikiem dla ścierniwa będzie olej słonecznikowy lub olej z pestek winogron. Polecam szczególnie te dwa oleje jako rozpuszczalniki. Może to być także olej lniany, ale oczywiście wszystkie powinny być używane na świeżo.
Do takiego rozpuszczalnika można dodać jeszcze witaminę E w płynie, ponieważ będzie likwidowała mikrouszkodzenia i działała antyoksydacyjnie, z tym jednak zastrzeżeniem, że jej obecność na skórze będzie bardzo krótka. Poza witaminą E można dodać beta-karoten – są oleje zawierające beta-karoten w swoim składzie, dostępny jest także bardzo dobry olej marchewkowy. Jednak znowu będzie on działał krótkotrwale – jego styczność ze skórą będzie bardzo krótka, a zatem wpłynie głównie na koloryt skóry, na delikatne przebarwienie, ale niczego więcej nie zdziała.
Korzystny dla skóry będzie aloes, wąkrotka azjatycka – ma ona wpływ na gojenie się skóry i modulację stanów zapalnych – wskazana jest także zielona herbata. Pamiętajmy jednak, że wszystkie te substancje i ekstrakty mają znikomy wpływ na skórę, ponieważ mają z nią bardzo krótką styczność.
W peelingu najważniejszy jest dobrej jakości olej i ścierniwo dostosowane do rodzaju skóry, ewentualnie dodana witamina E. To wszystko jest bardzo proste, ale szalenie skuteczne.
A peeling enzymatyczny?
Mówiąc o peelingu, w pierwszej kolejności polecam właśnie peeling enzymatyczny – ma on zdecydowanie większy sens oraz zastosowanie. Jak już mówiłam, sami go ani nie sporządzimy, ani nie wykonamy. Na rynku kosmetycznym istnieją mieszanki przeznaczone do peelingu enzymatycznego, wykonane z naturalnych składników – enzymy te pochodzą np. z papai czy ananasa.
Ponieważ są to produkty pochodzenia roślinnego, nie drażnią skóry, a jednocześnie skutecznie usuwają nadmiar martwych komórek naskórka. Można je stosować nawet na bardzo wrażliwą skórę. Jako enzymy rozpuszczają połączenia między poszczególnymi komórkami, a więc nie działają rysująco na powierzchnię skóry podczas zabiegu.
Tu ujawnia się istotna różnica pomiędzy peelingiem ziarnistym a enzymatycznym. Pierwszy działa tak naprawdę wygładzająco, drugi natomiast wykonuje właściwą pracę, regulując obrót komórkowy.
Poruszyliśmy sprawę pielęgnacji skóry twarzy i całego ciała, a jak wygląda holistyczna pielęgnacja stóp – jak przygotować stopy do lata?
Sprawą zasadniczej wagi jest regularne alkalizowanie stóp oraz stosowanie preparatów zmiękczających. Badania kliniczne niezbicie potwierdzają rolę mocznika w stężeniu 5–10%. Taki mocznik będzie zmiękczał stopy, a nie złuszczał. Zmiękczanie jest zdecydowanie korzystniejszym zabiegiem aniżeli złuszczanie naskórka na stopach.
Im bardziej złuszczamy skórę stóp, tym grubsza staje się – w ramach mechanizmu obronnego – warstwa rogowa skóry. Stopy stają się twardsze. Spójrzmy na stopy mężczyzn, którzy z reguły nie stosują żadnych zabiegów – u nich stopy są delikatne, a u kobiet pojawia się zauważalny problem. Dlaczego?
Od młodych lat wpaja się nam, że powinniśmy złuszczać naskórek na stopach, aby je wygładzić. To błąd. Najlepszym sposobem na gładkie stopy jest stosowanie mocznika z dodatkiem ceramidów, cholesterolu i tzw. kwasów tłuszczowych. Istnieją specjalne maści i kremy, którymi faktycznie warto smarować stopy.
Kiedy zaś mamy problem z bardzo zrogowaciałą skórą, warto sięgnąć po szklany pumeks. Jest on znacznie mniej drażniący niż zwykły, ponieważ ma bardzo drobne i równe ziarenka – właściwie kryształki. Szklany pumeks nie podrażnia naskórka
Po takim zabiegu możemy w warunkach domowych wykonać peeling wygładzający stopy – będzie to dokładnie ten sam peeling, który wykonujemy i sporządzamy do całego ciała. Na co dzień sugeruję stosować na stopy preparaty nawilżająco-zmiękczające. Dzięki nim skóra faktycznie stanie się gładka.



