Uporczywe migreny – jak naturalnie złagodzić bóle głowy?
“Przed miesiączką mam migreny, które potrafią wyłączyć mnie na cały dzień. Oprócz tego kilka razy w miesiącu boli mnie głowa, ale już tak zwyczajnie, bez tak silnych objawów. Czy te bóle mogą być ze sobą związane? Jak mogę sobie pomóc, żeby pojawiały się rzadziej?” – pyta czytelniczka, odpowiada nasza ekspertka naturopatii Dagmara Orzeł.
To, co Pani opisuje, potrafi pokrzyżować dzień. Praca, zakupy, obiad, wszystko zaplanowane. I nagle ból, drażniące światło, dźwięki. Plan był dobry. Głowa miała własny. Możemy ograniczać te dolegliwości, ale najpierw rozróżnijmy, jaki to ból. Choć boli ta sama głowa, sposób wsparcia może być różny.
Zaczynamy od rozpoznania bólu
U Pani migreny pojawiają się przed miesiączką, co sugeruje wpływ zmian hormonalnych, szczególnie spadku estrogenów. Migrena często pulsuje, nasila się przy ruchu, towarzyszą jej nudności i nadwrażliwość na światło czy dźwięki. Hormony mogą wyzwalać napady, ale nie u każdej osoby są głównym czynnikiem.
Pozostałe bóle mogą być napięciowe, zwłaszcza jeśli przypominają ucisk i towarzyszą im spięty kark, barki lub zaciskanie szczęki. Samo mniejsze nasilenie nie rozstrzyga jednak rodzaju bólu. Przyglądamy się też snowi, nawodnieniu, posiłkom, stresowi i częstotliwości przyjmowania leków przeciwbólowych. Te bóle mogą współistnieć, ale potrzebować różnego wsparcia.
Odpowiednie nawodnienie
Woda i elektrolity – Przy odwodnieniu zmieniają się warunki, w których pracują nasze komórki, oraz objętość krwi krążącej. Organizm musi mocniej pilnować gospodarki wodnej i krążenia. U osoby podatnej na migrenę może to być kolejny bodziec, który uruchomi ból. Regularne picie pomaga usunąć to dodatkowe obciążenie. Orientacyjnie u wielu dorosłych sprawdza się około 1,5–2 l napojów dziennie, więcej przy upale i wysiłku. Często szybciej pomaga dodanie do wody elektrolitów.
Wspieramy układ nerwowy
W mojej praktyce stosuję różne substancje, po których obserwuję poprawę u podopiecznych. Każda ma jednak inne zadanie. Podane dawki dotyczą dorosłych, dobieramy je indywidualnie, uwzględniając choroby i przyjmowane leki.
Witamina B2, ryboflawina – najczęściej stosuje się 400 mg dziennie, ale w mojej praktyce widuje poprawę już nawet przy 200 mg. B2 wspiera produkcję energii w komórkach nerwowych. Szczególnie dobrą poprawę obserwuję u kobiet z migrenami przed miesiączką. Spadek estrogenów może wtedy zwiększać podatność na napad, a B2 u części podopiecznych pięknie sprawdza się jako element profilaktyki. Działa tu regularność, dlatego poprawę oceniamy w perspektywie tygodni. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn.
Koenzym Q10 – 100–300 mg dziennie, z posiłkiem zawierającym tłuszcz. Wspiera produkcję energii w komórkach, dlatego może być pomocny przy nawracających migrenach. Podobnie jak B2 wymaga regularności, efekt oceniamy po około trzech miesiącach.
PEA, palmitoiloetanoloamid – przyjmujemy od razu, kiedy zaczynają się objawy migreny. W tym schemacie do 1200 mg dziennie, podzielone na 2-3 dawki. Wybieramy preparat o zwiększonej biodostępności, np. PEA mikronizowane lub ultramikronizowane, czyli rozdrobnione tak, aby łatwiej się wchłaniało. Organizm sam wytwarza ten związek, który pomaga regulować procesy zapalne i nadmierną wrażliwość na ból. Dostarczając go dodatkowo, wspieramy nasz naturalny mechanizm ochronny. W mojej praktyce widuję, że u części osób poprawa pojawia się już w pierwszych godzinach.
Warto się rozluźnić
Magnez – przy migrenie stosuje się zwykle 400–600 mg magnezu elementarnego dziennie, czyli samego magnezu, a nie masy całego związku. Pomaga regulować pobudliwość nerwów i pracę mięśni. Przy napiętym karku i barkach szczególne znaczenie ma wyrównanie niedoboru. Uwzględniamy czynność nerek i reakcję jelit.
Sen i regeneracja – kiedy cały dzień spędzamy w biegu, przy komputerze, a wieczorem jeszcze przewijamy telefon, głowie trudno przejść w tryb odpoczynku. Niewyspanie zwiększa wrażliwość na ból i może sprzyjać częstszym napadom migreny.
Glicyna i melatonina – zależnie od potrzeb można rozważyć glicynę 3 g przed snem, która może wspierać jakość snu, lub melatoninę 3 mg wieczorem, stosowaną również w profilaktyce migreny, szczególnie przy zaburzonym rytmie snu. Nie musimy od razu łączyć obu. Obserwujemy, jak śpimy i jak czujemy się rano.
Olejki eteryczne – przy bólu napięciowym można delikatnie posmarować skronie, rozcieńczonym preparatem z olejkiem mięty pieprzowej. Zawarty w nim mentol daje uczucie chłodzenia i może łagodzić ból. Na skórę nie nakładamy nierozcieńczonych olejków, omijamy okolice oczu.
Imbir – jako dodatek do leczenia napadu, dawkowanie – 400 mg ekstraktu z 5% gingeroli. Może wspierać łagodzenie nudności, a jego składniki mają działanie przeciwzapalne. Taka dawka ekstraktu nie odpowiada tej samej ilości imbiru w proszku.
Zadbajmy o atmosferę
Zadbajmy też o sam wieczór. Przygaśmy światło, odłóżmy telefon, dajmy sobie chwilę bez kolejnych wiadomości i obowiązków. Czasem jesteśmy już bardzo zmęczeni, a nadal dokładamy sobie bodźców, jakby na odpoczynek trzeba było najpierw zasłużyć. Tymczasem sen jest częścią dbania o zdrowie. Można zostawić coś na jutro i dziś po prostu pozwolić sobie odpocząć.
Dodatkowym wsparciem mogą być masaż, fizjoterapia, akupunktura czy praca z osteopatą, zależnie od rodzaju bólu. Do tego codzienna praca własna – spokojny ruch, oddech, rozluźnianie szczęki i barków, sen.
Kiedy ból wraca, łatwo się na siebie zezłościć. Że znowu trzeba odwołać spotkanie, położyć się, poprosić o pomoc. A przecież możemy potrzebować odpoczynku bez pretensji do siebie. Zatrzymajmy się i zastanówmy, czy w naszych dniach jest miejsce również dla nas. Można odpocząć, kiedy pranie jeszcze czeka. Można poprosić o pomoc i potraktować siebie z troską, którą dajemy bliskim. Także w zwykły wtorek, bez szczególnego powodu.

Dagmara Orzeł, dyplomowany naturopata, posiadająca dyplom czeladniczy. Ukończyła dwuletnią szkołę naturopatii oraz liczne kursy i szkolenia z zakresu naturalnego wspierania zdrowia. Obecnie studiuje dietetykę kliniczną i jest na drugim roku szkoły homeopatii, stale poszerzając swoją wiedzę i rozwijając warsztat pracy. Do organizmu podchodzi holistycznie i funkcjonalnie, patrząc na zależności pomiędzy poszczególnymi układami. W swojej pracy nie skupia się wyłącznie na objawach ani na samej suplementacji. Najważniejsze jest dla niej znalezienie możliwej przyczyny problemu i dopiero na tej podstawie dobranie indywidualnego wsparcia obejmującego dietę, pracę nad stylem życia, suplementację oraz metody naturalne.



