Strona główna » Witamina B12 czym grozi jej niedobór?
Ekspert radzi Suplementy ZDROWIE

Witamina B12 czym grozi jej niedobór?

profilaktyka zdrowotna

Wyobraźcie sobie, że wpada Wam w ręce książka wydana w 1941 roku, czyli w samym środku wojennej zawieruchy. Dzieło pod redakcją profesora Richarda Sederhelma pt. „Hipowitaminozy” zawiera wiedzę, którą niemal sto lat temu posiadał każdy lekarz, a o której dziś dziwnym trafem milczą nowoczesne podręczniki. Dlaczego komuś zależy na wyrugowaniu prostych i skutecznych metod dbania o zdrową, silną populację na rzecz „prac naukowych na grantach”? Pora przypomnieć tę wiedzę i przyjrzeć się faktom.

Witamina to nie jest dodatek, tylko „katalizator żyjącej tkanki”. Już 100 lat temu udowodniono, że to nie brak kalorii, a deficyt witamin był główną przyczyną wzrostu zachorowań na gruźlicę podczas blokady Niemiec. Co więcej, organizm nasycony witaminami jest odporny na trucizny o znanej budowie chemicznej, które u zwierząt z niedoborami wywołują ciężką niedokrwistość. Dziś faszeruje się nas konserwantami, takimi jak benzoesan sodu. Jest on nietoksyczny tylko pod warunkiem, że posiadamy odpowiednią ilość grup metylowych do jego detoksykacji. Jeśli jednak „dobrodzieje” obniżają nam populacyjne normy witamin, to substancje dotychczas tolerowane stają się dla nas groźną trucizną.

Największy problem leży w tzw. normach RDA (Zalecane Dzienne Spożycie). To dawka, która gwarantuje jakość życia na poziomie „pensji minimalnej”. Chroni przed szkorbutem czy chorobą beri-beri, ale te stany to nie są pierwsze oznaki braku witamin, ale objawy przedśmiertne! My chcemy zdrowia wykraczającego poza przetrwanie.

Witamina B12 i jej rola

Badania poziomu b12

Spójrzmy na witaminę B12 (kobalaminę). Kiedyś norma wynosiła od 300 do 1200 pg/ml, przy czym powszechnie wiedziano, że spadek poniżej 600 pg/ml to prosta droga do nerwic, lęków, psychoz, depresji i prób samobójczych. Dziś laboratoria „zjechały” z normami do poziomu 170–600 pg/ml. Czy komuś zależy na wpędzaniu ludzi w depresję i otępienie? B12 to największa i najbardziej złożona ze wszystkich witamin, zawierająca w środku kobalt. Produkują ją wyłącznie mikroorganizmy. My jej nie wytwarzamy, musimy ją sprowadzić z zewnątrz (jako substancję egzogenną).

Znajdziecie ją w mięsie, wątróbce, jajkach i owocach morza, gdzie zawsze występuje w połączeniu z białkiem. Abyście mogli z niej skorzystać, żołądek musi działać jak „brzytwa”. Potrzebne jest niskie pH (wysoka kwasowość), kwas solny i pepsyna, by odciąć witaminę od białka oraz czynnik Castle’a, czyli białko wydzielane przez komórki okładzinowe żołądka, niezbędne do wchłaniania.

Tu pojawia się pułapka współczesnej medycyny, czyli inhibitory pompy protonowej (IPP). Reklamy obiecują pH powyżej 4 przez 12 godzin, co jest zaproszeniem dla bakterii Helicobacter pylori i wyrokiem na znajdujacą się w waszym organizmie witaminę B12. Bez kwasu nie ma wchłaniania. Podobnie działa metformina, która utrudnia rozrywanie kompleksu B12 z czynnikiem Castle’a. A niedobór B12 to nie tylko anemia makrocytarna (gdy krwinki są nienaturalnie duże, powyżej 92 fl), ale przede wszystkim uderzenie w układ nerwowy.

Co nam grozi?

Demielinizacja, bowiem B12 wpływa na produkcję choliny, składnika osłonek nerwowych; brak „izolacji” na nerwach prowadzi do SM, Alzheimera i zaburzeń koordynacji. Ponadto bez B12 w mitochondriach gromadzi się kwas metylomalonowy, co uszkadza neurony. Witamina ta pozwala na wejście w cykl Krebsa, dając aż 36 cząsteczek ATP z jednej cząsteczki glukozy. Dodatkowo B12 (wraz z B6 i B9) zamienia toksyczną homocysteinę w metioninę. Wysoka homocysteina niszczy śródbłonek naczyń. Organizm ratuje się wtedy, podnosząc poziom cholesterolu, który pełni rolę „opatrunku” na uszkodzonych śródbłonkach tętnic. Chcecie obniżyć cholesterol? Sprawdźcie poziom B12 i homocysteiny, zamiast walczyć z próbami ratowania nam zdrowia i życia przez organizm – wzrost poziomu cholesterolu.

Możecie mieć dobre wyniki krwi, a puste magazyny w tkankach. Prostym sposobem na sprawdzenie kondycji jelit jest „test buraczka”. Zjedzcie buraki lub wypijcie sok z kiszonych buraków, a pojawiający się czerwony mocz będzie oznaką nieszczelnego jelita. Oznacza to, że przez ścianę jelit wchodzą toksyny. Kolonizacja jelita cienkiego przez bakterie (jak SIBO) sprawia, że to bakterie w jelicie cienkim zjadają Waszą witaminę B12, zanim Wy zdążycie ją wchłonąć.

Co zrobicie z tą wiedzą?

Witaminy z grupy B działają synergistycznie, tzn. najlepiej podawać je razem (B-complex). Pamiętajcie, że witamina A zapobiega przedawkowaniu D3, a witamina B1 chroni przed toksycznością witaminy A. To jest biochemiczna współpraca, o której wiedzieliśmy już w 1941 roku. Nie bójcie się B12, bowiem jest rozpuszczalna w wodzie, a dawkę toksyczną trudno w ogóle określić. Skoro więc dysponujemy wiedzą, którą niemal sto lat temu posiadał każdy lekarz, rozsądnie jest z niej skorzystać i samodzielnie zadbać o to, by ten ważny element naszego metabolizmu był zawsze na odpowiednim poziomie.

Nota redakcyjna: Naturazdrowie.com ma charakter wyłącznie edukacyjny i nie stanowi porady lekarskiej. Redakcja dokłada wszelkich starań, aby publikowane informacje były poprawne merytorycznie, jednakże każda decyzja dotycząca leczenia powinna być skonsultowana z lekarzem. Regulamin serwisu
H  Czerniak

Hubert Czerniak

Posiada ponad trzydzieści lat doświadczenia w POZ oraz jest ekspertem naturopatii. Od najmłodszych lat inspirowany pracą swojej mamy, lekarki, krok po kroku kształtował w sobie przekonanie, że sens medycyny tkwi w zrozumieniu człowieka jako całości. Choć oficjalnie zrzekł się prawa wykonywania zawodu, nie przestał służyć ludziom swoimi doświadczeniem i wiedzą. Dziś dzieli się nimi na kanale YouTube Hubert Czerniak TV, który stał się przestrzenią dla setek tysięcy osób poszukujących rzetelnych informacji o zdrowiu, profilaktyce i naturalnych metodach wspierania organizmu.

Tematy

Reklama

Reklama