Piotr Witczak: Czy nadmiar rtęci jest niebezpieczny dla zdrowia?
Spis treści:
Metale ciężkie to ostatnio popularny temat w zakresie profilaktyki zcdrowia. Które z nich są najbardziej niebezpieczne dla naszego organizmu i na czym polega ich szkodliwość?
Z metali ciężkich najbardziej toksyczna jest rtęć. Warto również zwrócić uwagę na szkodliwość ołowiu, arsenu, glinu (aluminium), niklu, kadmu, cyny, talu i antymonu. Należy podkreślić, że aluminium należy do metali lekkich.
Toksyczne pierwiastki mają imponującą zdolność do bioakumulacji i wieloletniej retencji w organach. Dlatego skutki ekspozycji, które miały miejsce wiele lat temu, możemy odczuwać do dziś! Problem w tym, że pomiary toksycznych metali we krwi i moczu służą do identyfikacji bieżącej, a nie przeszłej ekspozycji. Nawet analiza włosa, paznokci i zębów jest pod tym względem niewiarygodna. W metaanalizie z 2017 roku wykazano, że o ile poziom rtęci w mózgach dzieci z autyzmem był istotnie wyższy, niż u zdrowych osób, to we włosach był znacząco niższy. Mamy więc do czynienia z „niewidzialną toksyną”, która może być podłożem wielu chorób przewlekłych.
Toksyczne metale ingerują w szereg procesów metabolicznych i wszechstronnie zaburzają nasze funkcjonowanie. W przypadku zatrucia glinem częściej raportuje się demencję, kardiomiopatię i choroby autoimmunologiczne. Dla arsenu charakterystyczne są mrowienia, ból stóp i dłoni, pasma Meesa i zmiany skórne. Ołów może obniżać funkcje poznawcze i inteligencję, powodować niski wzrost, ciemniejszą karnację, osteoporozę i sprzyjać otyłości. Rtęć zaś może powodować niezliczoną liczbę zaburzeń związanych z trawieniem, odpornością, gospodarką hormonalną, mitochondriami, metylacją, epigenetyką. Mógłbym tak długo wymieniać…
Rtęć – dużo mówi się o jej wpływie na organizm. Skąd bierze się w naszych organizmach?
Źródła ekspozycji na rtęć są powszechne. Najbardziej istotne mogą być amalgamaty stomatologiczne. Żucie, szczotkowanie, zabiegi stomatologiczne i gorące płyny zwiększają uwalnianie rtęci z amalgamatów. Wykazano akumulację rtęci w mózgu, nerkach, wątrobie i sercu po umieszczeniu amalgamatów w zębach świnek morskich. Na modelu ciężarnej owcy ustalono, że rtęć z amalgamatów trafia do płodu. Szokujące, że w Polsce amalgamaty stomatologiczne zostały oficjalnie wycofane przez Ministerstwo Zdrowia dopiero w… 2022 roku, choć dane na temat ich szkodliwości znane są od wielu lat!
Dodatkowo większość z nas zatruwa się rtęcią poprzez spożywanie ryb, szczepienia, rozbite żarówki, termometry, tatuaże i inne, mniej istotne źródła. Pewną pulę tej toksyny otrzymujemy już na samym początku naszego życia poprzez transfer rtęci przez łożysko z organizmu matki do płodu, a później z mlekiem matki. Przez wiele lat możemy stopniowo kumulować kolejne dawki rtęci, do tego stopnia, że nasze naturalne mechanizmy kompensacji zatrucia przestają być wydolne. Początkowo objawy mogą być subtelne i epizodyczne, ale obciążony organizm ma wiele zaburzeń metabolicznych, które konsekwentnie prowadzą do rozwoju wielu chorób przewlekłych w zależności od naszych podatności genetycznych.
Bardzo wiele dzieci w obecnych czasach cierpi na autyzm. Co mówią statystyki? Czy dzieci rodzą się autystyczne, czy nabywają tej choroby w pierwszych latach życia?
Dzieci nie rodzą się autystyczne, mogą być co najwyżej podatne genetycznie na zaburzenia neurorozwojowe. Wbrew propagandzie, dane naukowe wskazują, że 80% dzieci ma prawidłowy genom, a to oznacza, że to głównie czynniki środowiskowe są odpowiedzialne za obecny wzrost zapadalności na autyzm. W Polsce liczba dzieci ze zdiagnozowanym spektrum autyzmu i zespołem Aspergera wzrosła z 8 tys. w 2012 roku do 80 tys. w 2023 roku. Nie brakuje doniesień naukowych wprost wskazujących, że autyzm to objawy zatrucia toksycznymi metalami i niestety szczepienia, których jest coraz więcej, to istotne źródło ekspozycji. Badania, które rzekomo wykluczyły związek rtęci z autyzmem, mają wadliwą metodykę i wyraźnie kontrastują z wieloma badaniami niezależnych naukowców, które od wielu lat dokumentują szkodliwość tiomersalu (etylortęci) nawet w dawkach śladowych.
Skąd się biorą inne metale ciężkie w naszych organizmach? Na co powinniśmy uważać?
Ekspozycja na aluminium może nastąpić w wyniku szczepienia, stosowania antyperspirantu, niektórych leków, proszku do pieczenia, folii aluminiowej czy podgrzewania kwaśnych potraw w naczyniach aluminiowych. Warto jednak zwrócić uwagę, że absorpcja drogą dojelitową, w szczególności nieorganicznych związków metali, jest dużo mniej istotna niż iniekcja domięśniowa czy wdychanie oparów, tak jak w przypadku rtęci parującej z amalgamatów stomatologicznych. Na rtęć możemy narazić się poprzez szczepienia, spożywanie dużych ryb drapieżnych, takich jak tuńczyk, rozbite żarówki fluorescencyjne i termometry rtęciowe, tatuaże. Z kolei arsen znajdziemy w ryżu i płatkach zbożowych, impregnowanym drewnie, pestycydach, pułapkach na mrówki, dodatkach paszowych dla drobiu i trzody chlewnej. Z części tych źródeł już dawno się wycofano, ale nadal mogą być obecne w środowisku. Wciąż możemy być eksponowani na farby zawierające ołów, wodę pitną pochodzącą z rur ołowiowych w starszym budownictwie, spożywać produkty uprawiane na glebach w pobliżu zakładów wykorzystujących ołów. Inne źródła ołowiu to biżuteria, zabawki dla dzieci i kosmetyki, słodycze, pestycydy. Istotną pulę toksycznych metali możemy otrzymać również od własnej matki w okresie prenatalnym i w mniejszym stopniu na skutek karmienia piersią.
Czy w domowych warunkach możemy jakoś pozbyć się metali ciężkich z naszego organizmu?
Tak. Chociaż istnieje wiele naturalnych, powszechnie dostępnych substancji, które potencjalnie mogą usuwać toksyczne metale z organizmu, to jedynym skutecznym i bezpiecznym sposobem jest protokół Cutlera. Dlaczego? Bo uwzględnia stosowanie związków chelatujących (chodzi głównie o kwas alfa-liponowy) zgodnie z farmakokinetyką. Polega to na doustnym stosowaniu częstych i niskich dawek chelatora w ściśle określonych interwałach. Dawkę chelatora stopniowo podnosi się w miarę tolerancji. Takie podejście istotnie zapobiega niepożądanej redystrybucji toksyn z tkanek mniej wrażliwych do bardziej wrażliwych, takich jak mózg. Ponadto, niska dawka chelatora minimalizuje ryzyko przeciążenia organizmu w wyniku przemieszczania toksyn. Proces ten może trwać nawet kilka lat, ale nie ma drogi na skróty. Znaczące, trwałe postępy pojawiają się zwykle już w pierwszych 6-12 miesiącach chelatacji. Ważne, aby terapia była komfortowa i przynosiła stopniową poprawę, w tym celu niezbędne jest utrzymywanie odpowiedniej diety i suplementacji. Wbrew pozorom nie jest to nic skomplikowanego, wymaga jednak dyscypliny i cierpliwości.
Jest Pan autorem Holistycznego Programu Odnowy Organizmu – co jest jego celem, jakie zadanie ma spełniać?
W pierwszym etapie programu identyfikuje się zaburzenia metaboliczne na podstawie analizy objawów i wyników badań laboratoryjnych. W drugiej fazie, na podstawie ustaleń z pierwszego etapu, wprowadza się suplementację kompensującą toksyczne właściwości metali obecnych w naszych organizmach, w szczególności witaminę C, E, magnez, cynk, naturalne substancje stabilizujące naszą mikroflorę, wsparcie wątroby i nadnerczy. W wielu przypadkach niezbędna jest również dieta dostosowana do indywidualnych potrzeb. Już na tym etapie można osiągnąć spektakularne efekty. Trzeci krok to terapia przyczynowa – wieloletnia, ostrożna detoksykacja z rtęci, ołowiu, arsenu, glinu i innych toksycznych metali za pomocą protokołu Cutlera. Ważne, aby przez cały okres terapii wspierać organizm suplementacją i dietą. Celem tego etapu jest trwałe wyleczenie schorzeń często klasyfikowanych przez medycynę jako „nieuleczalne”. W czwartym etapie doradzam, jak w świecie pełnym toksyn utrzymać dobry stan psychiczny i fizyczny poprzez właściwą dietę, suplementację i styl życia.
Rozmawiała Magda Adamek-Kverneland



