Zatrzymać się, by usłyszeć siebie…
Rafał Królikowski o tym, dlaczego Natura jest najskuteczniejszym remedium na zdrowieW świecie zdominowanym przez powiadomienia i nieustanny pęd, on wybiera ciszę. Rafał Królikowski, aktor o niezwykłej wrażliwości, dołącza do kampanii #PowrótDoNatury jako jej Ambasador, by przypomnieć nam, że nasze ciało i umysł mają swoje granice, których technologia nie oszuka. W szczerej rozmowie opowiada o tym, jak chroni się przed przebodźcowaniem i jak buduje świadome zdrowie.
Zawód aktora to ciągła ekspozycja na bodźce – światła, tłumy, emocje i presję. W jaki sposób jako osoba publiczna dba Pan o to, by nie „zbankrutować” emocjonalnie? Czy natura jest dla Pana sposobem na reset?
Zdecydowanie tak, natura jest dla mnie najlepszym lekarstwem, żeby nie zbankrutować i nie zwariować. Jestem wciąż narażony na bodźce, które Pani wymieniła, ale przez lata wypracowałem sobie nawyk, aby tak organizować swoje życie, żeby nie być cały czas wystawionym na stres. Czasami staram się gdzieś uciec, żeby się wyciszyć. Może to być spacer albo jazda rowerem – nad Wisłą mamy przepiękne ścieżki rowerowe. Uwielbiam pójść do lasu, parku – na szczęście w Warszawie mamy dużo takich zielonych miejsc, gdzie można się zresetować i wyciszyć. W takiej ciszy, w kontakcie z naturą najlepiej się odpoczywa.
Żyjemy w czasach, w których każdy z nas ma w kieszeni telefon pochłaniający uwagę. Czy zdarzają się Panu dni „offline” albo cyfrowy detoks?
Niestety nie udało mi się jeszcze tego do tej pory zrobić. Prawie wszyscy jesteśmy teraz uzależnieni od telefonu i często, nawet gdy jesteśmy w pięknych miejscach, to próbujemy je uwiecznić, korzystając z telefonu jako aparatu fotograficznego – ja często właśnie tak robię. Ale na szczęście nie tracę czasu na scrollowanie i raczej używam smartfona w pracy jako telefonu, a w czasie wolnym jako aparatu fotograficznego.
W kampanii #PowrótDoNatury podkreślamy, że zdrowie buduje się poza gabinetem lekarskim poprzez ruch, dietę i kontakt z przyrodą. Czy sport to dla Pana obowiązek, czy przyjemność? Co pozwala Panu utrzymać formę potrzebną w Pana zawodzie?
W moim zawodzie potrzebna jest duża sprawność, ale myślę, że i sam zawód utrzymuje aktorów w sprawności. Bo przecież mamy wiele godzin prób, a potem wiele godzin spektakli. Często przez półtorej lub dwie godziny jesteśmy na scenie, a gramy nie tylko ruchem, ale przede wszystkim głosem. To ciężka praca i duże wyzwanie, żeby być słyszalnym w trzydziestym rzędzie w teatrze. Podczas przedstawienia wkładamy dużo wysiłku i spalamy dużo kalorii.
W zawodzie aktora nasze ciało jest naszym instrumentem, naszym narzędziem pracy. Ciało, umysł i duch – czyli nasza wrażliwość – to są nasze narzędzia, którymi tworzymy rolę w teatrze, filmie czy telewizji. Także musimy utrzymywać to wszystko w higienie i w dobrej formie. Staram się systematycznie uprawiać jakieś sporty, ale też bez przesady i stresu, bo to powinno sprawiać przyjemność. Mogę się przyznać, że ostatnio zacząłem trochę ćwiczyć jogę, bo to bardzo dobra forma ruchu, która pomaga rozciągnąć ciało i wyciszyć umysł. Sprawia mi to dużo przyjemności i dobrze się czuję.

Mówi się, że 30 minut w lesie obniża poziom kortyzolu skuteczniej niż suplementy. Czy ma Pan swoje ulubione miejsca – swoje prywatne „zielone spa” – do których Pan ucieka?
Oczywiście, mam takie miejsca, ale ich nie zdradzę. Mogę tylko powiedzieć, że na pewno jest to las w okolicach miejsca, gdzie mieszkam. Ale mam też ulubione miejsca nad polskim morzem i w górach – nawet w tych obleganych miejscowościach. Chętnie odwiedzam te miejsca, bo tam regeneruję się, uspokajam, wyciszam, resetuję. Zawsze staram się w takich miejscach znaleźć przestrzeń i ciszę, aby odetchnąć.
Jednym z punktów naszej kampanii jest postulat, by dzieci uczyły się w kontakcie z przyrodą. Jak Pan wspomina swoje dzieciństwo? Czy uważa Pan, że dzisiejsze pokolenie dzieci, zamykane w „złotych klatkach” technologii, traci coś bezpowrotnie?
Swoje dzieciństwo wspominam beztrosko w otoczeniu Natury. Uwielbiałem łazić po drzewach i tam się zaszyć, kiedy chciałem uciec od całego świata i problemów. Wchodziłem na swoją ulubioną wierzbę przed moim blokiem, zasiadałem na najwyższym rozgałęzieniu i tam uspokajałem emocje, przeczekiwałem różne burze i napięcia.
Rzeczywiście, obecne pokolenie jest przywiązane do elektronicznych zabawek i trudno im się czasami oderwać i nawet wyjść na podwórko. Z mojego dzieciństwa pamiętam trzepak, który jest do tej pory w moim rodzinnym mieście, w Zduńskiej Woli. Pamiętam, jak z kolegami przesiadywaliśmy na tym trzepaku, biegaliśmy po dworze, a czasami wchodziliśmy na dach i biegaliśmy po dachach okolicznych budynków.
Zawsze było w tym dużo ruchu i zabawy – przez cały rok. A w wakacje – ponieważ moi rodzice byli nauczycielami i harcerzami – organizowali obozy harcerskie, więc często wyjeżdżaliśmy nad morze albo nad jeziora. Bywały obozy stacjonarne i obozy wędrowne, więc aktywności było zawsze dużo. Od czasu do czasu wybieraliśmy się też do mojej babci w Bieszczady, gdzie właściwie przez cały czas miałem bliski kontakt z naturą. Takie było moje dzieciństwo, a dzisiejsze młode pokolenie w zasadzie nie rozstaje się z telefonem, a przecież warto podziwiać piękno świata wokół nas – poza ekranem.

Co powinno być priorytetem w edukacji o zdrowiu? Mam na myśli młode pokolenia. Co powinniśmy przekazywać dzieciom?
Myślę, że w tej sprawie powinniśmy się zwrócić do specjalistów. Ja mogę tylko ze swojego nieprofesjonalnego punktu widzenia powiedzieć, że na pewno powinniśmy uświadamiać dzieci, że muszą dbać o zdrowie, o to, co jedzą i o swoją sprawność fizyczną.
Nawet jeżeli ich zabawy nie odbywają się na powietrzu, tylko przed ekranem, to dla równowagi powinni później wykonać jakąś pracę fizyczną czy ćwiczenia dla zrównoważenia stałego siedzenia przed ekranami. W kontakcie z naturą nasz organizm też lepiej działa, bo jesteśmy istotami związanymi z naturą, więc o to należy zadbać. Młodzi ludzie muszą mieć świadomość tego, że to, co jedzą, odkłada się w ich organizmach, bo jest przecież takie powiedzenie: „jesteś tym, co jesz”. Im zdrowiej jesz, tym jesteś zdrowszy.
Jaka jest męska perspektywa dbania o siebie? Mężczyźni często odkładają zdrowie na później, skupiając się na pracy. Pan promuje wizerunek mężczyzny świadomego. Czy dbanie o własny dobrostan to również wyraz odpowiedzialności za bliskich?
Dbanie o siebie łączy się z odpowiedzialnością za moich bliskich. Chcę być z nimi, aby ich wspierać, wychować. Nawet jeśli ktoś by to nazwał egoizmem, to jest to zdrowy egoizm. Bo jeżeli ja będę zdrowy, to będę bardziej wartościowy i będę mógł bardziej pomóc swoim bliskim i sobie.

W naszej kampanii mówimy: „zdrowie to nie projekt na potem”. Jakie zdrowe nawyki są w Pana życiu na stałe?
Jest wiele takich zdrowych nawyków, które wprowadziłem. Po pierwsze staram się zdrowo jeść. Unikam fast food’ów i produktów mocno przetworzonych. Jem jak najbardziej naturalnie. Czasami, kiedy jadę przez małe miasteczka, to bardzo chętnie robię zakupy produktów ekologicznych, np. na lokalnych targowiskach.
Zwracam też uwagę na to, jak jestem ubrany – raczej nie kupuję rzeczy ze sztucznych tkanin, tylko naturalne, wygodne, tak żeby moje ciało się dobrze w tym czuło. Nawet mając samochód, nie korzystam z niego w każdej sytuacji – często przesiadam się na rower albo idę gdzieś piechotą. Piję też dużo wody i naturalnych napojów nieprzetworzonych, staram się nie jeść za dużo wieprzowiny, a kurczaków właściwie w ogóle nie jem, ponieważ wiem, że często są one hodowane w strasznych warunkach, a poza tym pokarm dla drobiu zawiera w sobie hormony wzrostu – więc staram się tego unikać.
Gdyby miał Pan zachęcić Polaków do podjęcia wyzwania #30MinutDlaSiebie w naturze, co by Pan im powiedział jako człowiek, który wie, jak smakuje pośpiech, ale i jak cenne jest zatrzymanie?
Zatrzymaj się na moment, bo warto. Warto zadbać o siebie. Rozejrzyjmy się wokół, zagłębmy się w sobie i zadbajmy o siebie.
Serdecznie dziękuję za rozmowę!
fot. Agencja Certus; Instagram/Rafał Królikowski



