Co zrobiłaby Pani na moim miejscu? O autonomii i sprawczości w psychoterapii
Spis treści:
Pojawienie się w gabinecie psychoterapeutycznym niemal zawsze wiąże się z ogromnym ciężarem emocjonalnym. Kiedy przechodzimy przez kryzys, cierpimy albo czujemy całkowite zagubienie, naturalną ludzką reakcją jest poszukiwanie jasnej instrukcji obsługi własnego życia. Kiedy grunt usuwa się pod nogami, pragniemy prostej, jednoznacznej odpowiedzi ze strony autorytetu: „Czy powinnam odejść?”, „Czy ten związek ma jeszcze jakikolwiek sens?”, „Czy powinienem wybaczyć?”, „Co pani zrobiłaby na moim miejscu?”. To absolutnie zrozumiałe i ludzkie pragnienie. Kiedy dopada nas bezsilność, chcemy, aby ktoś doświadczony zdjął z naszych barków ciężar niepewności i powiedział, która droga jest właściwa.
Tyle że zadaniem psychoterapii, a w szczególności psychoterapii psychoanalitycznej, nie jest wręczenie pacjentowi gotowej recepty ani przejęcie odpowiedzialności za jego życiowe wybory. Jest nim coś znacznie głębszego i bardziej uwalniającego: stopniowe odzyskiwanie przez człowieka prawa do własnego życia, własnych granic, autonomicznych decyzji oraz własnego, zupełnie naturalnego „nie wiem”.
Strukturalna nierównowaga
W relacji terapeutycznej z założenia występuje pewna strukturalna nierównowaga. Jako psychoterapeutka dysponuję wiedzą kliniczną, doświadczeniem i specjalistycznymi narzędziami do rozumienia nieświadomych procesów psychicznych. Pacjent przychodzi natomiast często w momencie kryzysu, poczucia bezradności czy emocjonalnego rozbicia. W takim układzie niezwykle łatwo ulec pokusie przypisania terapeucie niemal wszechwiedzy. Pojawiają się myśli: „Ona na pewno wie, dlaczego tak postępuję”, „Skoro tak powiedziała, to zapewne ma rację”, „Może terapeuta wie lepiej ode mnie, co tak naprawdę czuję?”. Właśnie w tym miejscu potrzebna jest jednak szczególna ostrożność po obu stronach. Mogę stawiać hipotezy, zwracać uwagę na powtarzające się w życiu wzorce czy wspólnie rozpracowywać to, co pojawia się w relacjach pacjenta oraz w naszej relacji w gabinecie. Nie mam jednak prawa odbierać człowiekowi fundamentalnego prawa do powiedzenia: „Nie, ja tego tak nie czuję”. Żadna, nawet najbardziej błyskotliwa czy trafna interpretacja terapeutyczna nie powinna zastępować osobistego, wewnętrznego doświadczenia pacjenta.
To prowadzi do niezwykle ważnej konstatacji: pacjent ma pełne prawo nie zgadzać się ze swoim terapeutą. Ma prawo uznać, że przedstawiona hipoteza do niego nie pasuje, ma prawo poczuć złość, zapytać o powody danej wypowiedzi, a także powiedzieć wprost, że poczuł się niezrozumiany. Ma również niepodważalne prawo odmówić rozmowy na temat, na który w danym momencie nie jest gotowy. W psychoanalizie wiele miejsca poświęca się pojęciu oporu. Unikanie określonych wątków może być nieświadomym mechanizmem chroniącym przed konfrontacją z trudnym bolesnym doświadczeniem, jednak warto wtedy wspólnie przyjrzeć się znaczeniu tej reakcji. Nie każda niezgoda czy sprzeciw ze strony pacjenta są oporem. Czasami wypowiedzenie terapeucie słowa „nie” bywa największym i najbardziej spektakularnym postępem w całym procesie leczenia.
Jak się dostosować?
Wyobraźmy sobie osobę, która przez całe dotychczasowe życie uczyła się, że warunkiem przetrwania relacji jest całkowite dostosowanie się. W dzieciństwie nie wolno jej było rozczarować rodziców, w dorosłym związku częściej pytała o potrzeby partnera niż własne, a w pracy brała na siebie kolejne obowiązki mimo skrajnego wyczerpania. Kiedy ktoś taki trafia do gabinetu, bardzo często powiela ten sam schemat: próbuje być „idealnym pacjentem”. Przychodzi zawsze przygotowany, zgadza się z każdą uwagą i zamartwia się, czy terapeuta jest z niego zadowolony. I nagle, po miesiącach pracy, nadchodzi sesja, podczas której ta osoba patrzy na terapeutę i mówi: „Nie zgadzam się z panią”. Z zewnątrz wydarzyło się niewiele, dwoje ludzi ma po prostu odmienne zdanie. W rzeczywistości psychicznej dokonał się jednak przełom. Pacjent po raz pierwszy w życiu doświadcza, że może pozostać w ważnej, bliskiej relacji i jednocześnie się nie podporządkowywać. Może wyrazić sprzeciw i przekonać się, że relacja od tego nie pęknie. Właśnie w takich niepozornych chwilach rodzi się prawdziwa sprawczość.
Odzyskiwanie sprawczości nie oznacza przy tym, że po udanej terapii będziemy podejmować wyłącznie idealne, bezbłędne decyzje. Możemy doskonale rozumieć swoje mechanizmy, a mimo to popełniać błędy, żałować podjętych kroków czy wybierać rozwiązania, których terapeuta sam by dla siebie nie wybrał. Sprawczość i psychologiczna autonomia polegają na czymś innym, na stopniowym przechodzeniu od paraliżującego „muszę” do świadomego „wybieram”. Od poczucia „nie mam wyjścia” do dojrzałego uznania, że każde rozwiązanie ma swoją określoną cenę, a my czujemy się gotowi podjąć decyzję, którą z tych cen chcemy ponieść. I choć perspektywa psychoanalityczna przypomina nam, że nie jesteśmy całkowicie przejrzyści sami dla siebie, a nieświadomy przymus powtarzania potrafi uwikłać nas w znajome koleiny, wolność psychiczna nie polega na braku uwarunkowań. Polega na coraz lepszym ich rozpoznawaniu, co daje nam realną szansę, by nie powtarzać ich w nieskończoność.

Co budzi lęk pacjenta?
Również kwestia emocjonalnego przywiązania i zależności od terapeuty budzi często opór i lęk pacjentów. Obawiają się oni przerwy w sesjach, przywiązania czy myśli o ewentualnym zakończeniu relacji. Przywiązanie w procesie terapeutycznym jest naturalnym elementem długotrwałej pracy nad najbardziej osobistymi obszarami człowieka. Dojrzała autonomia nie polega przecież na tym, by nikogo nie potrzebować i odciąć się od świata. Polega na zdolności do potrzebowania drugiej osoby bez jednoczesnej utraty samego siebie i umiejętności bycia blisko przy zachowaniu własnego zdania i stawianiu granic.
Gdy na sesji pada słynne pytanie: „Co zrobiłaby pani na moim miejscu?”, w pełni rozumiem to pragnienie usłyszenia prostego „odejdź”, „zostań” czy „zadzwoń”. Gdybym jednak zaczęła podejmować takie decyzje za pacjenta, nieświadomie zabrałabym mu dokładnie to, po co przyszedł do gabinetu, jego własną sprawczość. Zamiast dawać wskazówki, wolę wspólnie poszukać odpowiedzi na pytania: co sprawia, że wybór jest tak trudny, czego obawiamy się w każdej z możliwości i dlaczego w tym momencie potrzebujemy, aby to ktoś inny wziął za nas odpowiedzialność? Celem psychoterapii nie jest wykształcenie w głowie pacjenta wewnętrznego głosu terapeuty, który mówi mu, jak ma żyć. Celem jest rozwinięcie jego własnej zdolności do myślenia o sobie. Terapia tworzy wyjątkową relację po to, aby człowiek z czasem mógł coraz mocniej opierać się na sobie i któregoś dnia z poczuciem siły powiedział: „Dziękuję. Dalej poradzę sobie sam”.
Pytania i odpowiedzi do tekstu:
1. Czy terapeuta nigdy nie powie mi, co mam zrobić? Tak. Zadaniem psychoterapeuty nie jest dawanie gotowych rad ani decydowanie za pacjenta. Gdyby specjalista mówił Ci, jak masz żyć, zabierałby Ci możliwość budowania własnej sprawczości. Umiejętność podejmowania autonomicznych decyzji i brania za nie odpowiedzialności jest jednym z głównych celów procesu terapeutycznego.
2. Co jeśli nie zgadzam się z interpretacją terapeuty? Masz do tego pełne prawo. Terapeuta stawia hipotezy na podstawie swojej wiedzy i doświadczenia, ale to Ty jesteś ekspertem od własnych przeżyć. Powiedzenie „nie, ja tego tak nie czuję” jest ważną informacją w terapii i żaden specjalista nie powinien narzucać Ci swojego punktu widzenia.
3. Czy każdy sprzeciw wobec słów terapeuty jest tak zwanym „oporem”? Nie. W psychoanalizie opór oznacza nieświadomą obronę przed bolesnymi emocjami czy trudnymi tematami. Choć warto wspólnie przyglądać się temu, dlaczego reagujemy sprzeciwem, to nie każda niezgoda wynika z mechanizmów obronnych. Często odmowa lub wyrażenie odmiennego zdania jest oznaką pojawiającej się na nowo autonomii i stawiania granic.
4. Czy przywiązanie do terapeuty i tęsknota za sesjami oznacza uzależnienie? Nie. Głębsze przywiązanie w relacji terapeutycznej jest naturalnym procesem, zwłaszcza gdy praca dotyka osobistych i trudnych doświadczeń. Dojrzała autonomia nie polega na samowystarczalności i niepotrzebowaniu nikogo, lecz na umiejętności tworzenia bliskich więzi bez utraty własnej niezależności.
5. Po czym poznać, że terapia osiąga swój cel? Jednym z głównych sygnałów jest zmiana perspektywy z „muszę” i „nie mam wyjścia” na „wybieram” oraz „decyduję się ponieść tego konsekwencje”. Pacjent zaczyna lepiej rozumieć swoje nieświadome schematy, odzyskuje wpływ na swoje życie i stopniowo czuje, że potrafi opierać się na samym sobie.
6. Kiedy i jak powinno nastąpić zakończenie terapii? Ostateczna decyzja o zakończeniu terapii zawsze należy do pacjenta. Chęć odejścia warto jednak omówić na sesji. Wspólne podsumowanie i domknięcie procesu jest ważną częścią całej terapii.

Sylwia Winiarek jest psychologiem, psychoterapeutką oraz psychotraumatologiem, legitymującą się ponad 24-letnim doświadczeniem zawodowym. Wykształcenie zdobywała m.in. na Uniwersytecie Gdańskim oraz w Pomorskim Centrum Psychotraumatologii, stale podnosząc swoje kwalifikacje na licznych kursach i poddając pracę regularnej superwizji. W swojej praktyce prowadzi psychoterapię indywidualną, rodzinną oraz terapię par, pracując z dorosłymi, młodzieżą i dziećmi zmagającymi się m.in. z traumą, zaburzeniami nastroju, lękami czy kryzysami emocjonalnymi. Łączy pracę gabinetową w Elblągu z działalnością trenerską i wykładowczą, posiadając bogate doświadczenie zebrane m.in. w szpitalach psychiatrycznych i poradniach zdrowia psychicznego. W relacji z pacjentem stawia na indywidualne podejście, empatię oraz odbudowywanie wewnętrznej sprawczości i autonomii w bezpiecznej atmosferze.
Sylwia Winiarek – Psycholog, Psychoterapeuta | Galileo Medical
Bibliografia
- Caston, J. (2011). Agency as a psychoanalytic idea. Journal of the American Psychoanalytic Association, 59(5), 907–938.
- Filippachi, E. (2021). Forms of freedom: Towards a psychoanalytic conception of autonomy. International Forum of Psychoanalysis, 30(2), 87–99.
- Freud, S. (1920/1955). Beyond the pleasure principle. W: J. Strachey (Ed. & Trans.), The Standard Edition of the Complete Psychological Works of Sigmund Freud (Vol. 18). London: Hogarth Press.
- Greenson, R. R. (1967). The Technique and Practice of Psychoanalysis. New York: International Universities Press.
- Wooldridge, T. (2018). Finding freedom: Exploring the relationship between agency, motility, and aggression. Journal of the American Psychoanalytic Association, 66(1), 41–58.



