Strona główna » Jak zachować witalność i dobre zdrowie po 50 r.ż.?
Gwiazdy o zdrowiu ZDROWIE

Jak zachować witalność i dobre zdrowie po 50 r.ż.?

wywiad z Mądrą Babcią

Jak zachować energię i pogodę ducha po pięćdziesiątce? BEATA BORUCKA – założycielka Silver TV, znana również jako Mądra Babcia – łamie stereotypy. Bo w starszym wieku wcale nie musimy się wycofywać ze społeczeństwa i zaszywać w domu. Wręcz przeciwnie – możemy pozostać aktywni, pełni wigoru i pozytywnego podejścia do świata i innych ludzi. Okazuje się, że takie podejście może nawet przedłużyć nasze życie.

Stworzyła Pani Silver TV – co jest jej głównym celem?


Zanim powstało Silver TV, udało mi się zbudować kilkuset tysięczną społeczność wokół tematu bycia dojrzałą kobietą. Wystartowaliśmy od wykreowania postaci Mądrej Babci, ale to potem tematyka bardzo szybko się rozszerzyła. Na przestrzeni lat stworzyłam cały ekosystem w sieci. Jako Mądra Babcia jesteśmy na Facebooku i Instagramie, jako Silver TV jesteśmy na YouTubie, Instagramie, TikToku i Facebooku, a Silver TV nie jest takim wyjętym z kontekstu projektem. Jest naturalnym rozwojem komunikacji w intrenecie dla osób 50+ i efektem zupełnie przypadkowego “rozprucia worka” z potrzeb a zainteresowania się osobami dojrzałymi i ich obecnością w social mediach.

Wystartowałam od Mądrej Babci, ale dzisiaj oglądają nas nie tylko babcie i dziadkowie, ale i mnóstwo młodszych ludzi, bo poruszamy różne tematy, nie tylko skierowane do osób starszych.

Niski poziom cyfrowości pokolenia boomersów to kompletny mit. Są z nami boomersi, millenialsi, najczęściej w wieku 45-65, w 95% to kobiety. Mój widz jest świadomy, ciekawy świata, aktywny i chcący coś w życiu zrobić, czegoś się dowiedzieć.

Mamy takie trzy filary w Silver TV: nobilitacja, aktywizacja i edukacja osób 50+. Dbamy o nobilitację, czyli podniesienie znaczenia społecznego i szacunku dla osób, które ukończyły 50 r. ż., od rodziny począwszy, przez pracę, miejsca publiczne, sklepy itp. Chcę, żeby ci ludzie mieli właściwe miejsce w społeczeństwie.

Czy przekazem Silver TV jest też dbanie o zdrowie?


Jest to jeden z tematów, ponieważ Silver TV jest kanałem lifestylowym, ale nie chciałam, aby była jednoteatmycznym kanałem o zdrowiu, choć zdrowie jest jednym z najpopularniejszych tematów, które poruszamy dość regularnie. Znakomicie również ogląda się tematyka zdrowia i urody, tematyka prawa, biznesów i bezpieczeństwa, czyli ubezpieczenia, testamenty, emerytury itd. Jest również aspekt rozrywkowy, bo mamy wywiady ze znanymi osobami.

A ponieważ jestem absolwentką Akademii Medycznej, to zdrowie jest moim konikiem. Dużo więc mówimy o lekach i suplementach.

Czy jest Pani zwolenniczką holistycznego podejścia do człowieka?


Po pierwsze to bardzo nie lubię określenia medycyna alternatywna, bo sugeruje ono, że te dwie gałęzie medycyny ze sobą walczą. A przecież trzeba korzystać ze wszystkich źródeł, które spełniają warunek hipokratesowy: „po pierwsze nie szkodzić”.
Jestem za komplementarnością tych dwóch światów. Powinniśmy korzystać ze współczesnej myśli medycznej, która w XXI wieku może czynić cuda. W farmakologii jest obecnie mnóstwo leków ratujących życie. Ale moim zdaniem medycyna konwencjonalna powinna też bardziej korzystać z medycyny naturalnej. Uważam, że lekarze czasem zbyt lekceważąco ją traktują. Połączenie tych dwóch światów będzie najlepsze.
Ja jestem, zwolenniczką komplementarności wiedzy, holistycznego podejścia lekarza do pacjenta, bo pacjent to nie zbiór organów ułożonych na stole. Wszystko jest połączone, więc i podejście musi być kompleksowe. Istotne jest jednak, aby korzystać z wiarygodnego źródła wiedzy. Ostatnio bardzo mnie niepokoi, że zaciera się granica między wiarygodną medycyną naturalną a szamaństwem. Szczególnie w internecie pojawiają się osoby, które zamiast pomagać, szkodzą ludziom swoimi radami odklejonymi od rzeczywistości. Pozują na ekspertów czy lekarzy, do tej grupy dołączyli jeszcze dietetycy i trenerzy personalni. Często wiedza miesza się z niewiedzą. Ludzie głoszą publicznie swoje przekonani niepoparte żadnymi dowodami i stają się autorytetami.

Jest pani przykładem bardzo energicznej babci – jak zachować witalność i dobre zdrowie po 50 r. ż.?

Powiem Pani historię. Jakiś czas temu zostało przeprowadzone ciekawe badanie. Badano, gdzie na świecie są skupiska najbardziej długowiecznych ludzi. I okazało się, że jest pięć takich miejsc, gdzie większość ludzi dożywa 100 lat. Były to Okinawa (Japonia), Ikaria (Grecja0, półwysep Nicoya (Kostaryka), Loma Linda (Kalifornia, USA) i Sardynia (Włochy). Nazywano je “Niebieskimi wyspami”. I na pierwszy rzut oka nic ich nie łączyło. Panował tam inny klimat, inna dieta, inna opieka zdrowotna, wszystko było odmienne.

Zaczęto się zastanawiać i szukać wspólnego mianownika, ale nie było żadnego. Aż wreszcie okazało się, że we wszystkich tych miejscach między mieszkańcami panowały bardzo dobre relacje i mieli oni bliski kontakt w społecznościach. Po południu spotykali się, grali ze sobą w karty, dzieci bawiły się razem, każdy dom był otwarty dla gości. Ludzie mieli bardzo dużo kontaktu ze sobą i byli w dobrych relacjach, mało było konfliktów. Ludzi ci byli radośni, wspierali się, a podstawą ich znajomości był stały kontakt fizyczny, nie online.

Okazało się, że ci ludzie po zbadaniu mieli gigantyczny poziom oksytocyny, czyli hormonu szczęścia i hormonu miłości. Oksytocyna powstaje tylko w osobistym kontakcie, nie przez ekran, nie przez telefon. I to badanie zrewolucjonizowało podejście do starzenia się. Bo okazało się też, że najbardziej chorują i najszybciej umierają ludzie samotni.

Dlatego wspaniale, że istnieją Uniwersytety Trzeciego Wieku, kluby seniora, wspólne wycieczki senioralne, przykościelne organizacje, w tym ogromna wartość – są relacje. Powinniśmy więc spotykać się, robić coś razem, budować swoje mikrospołeczności.

Ja osobiście staram się mieć bezkonfliktowe relacje z ludźmi. Druga rzecz, to przestańmy się pompować dopaminą. Dopamina aktywuje ośrodek nagrody, czyli krótkotrwałej przyjemności. A serotonina i oksytocyna zapewniają długotrwałe poczucie szczęścia i miłości. A my jesteśmy w tej chwili uzależnieni od dopaminy.

Wszystkie “izmy” – alkoholizm, zakupoholizm, seksoholizm są związane z dopaminą, która daje chwilową przyjemność. Ale materialne rzeczy ani pieniądze szczęścia nie dają. Więc ja staram się tak żyć, by mieć jak najwięcej serotoniny i oksytocyny, bo to poczucie szczęścia daje nam długie życie. Najzdrowszy nieszczęśliwy człowiek umrze szybciej niż szczęśliwy, choć schorowany.

Ja się codziennie cieszę z tego, co mam w życiu. To nie znaczy, że ja nie mam żadnych problemów. Ale trzeba dostrzegać ten fragment, który jest pozytywny. Najważniejsze jest to, żeby znaleźć w sobie budulec swojego szczęścia.

Ja nie przywiązuję uwagi do rzeczy materialnych, nie patrzę na marki i metki. Jeżdżę terenowym autem, bo mam wyboistą drogę do domu. Mój samochód musi mnie przewieźć z A do B, wygodnie i bezpiecznie – nie ważna jest dla mnie marka. Generalnie jestem antymaterialistką i takie życie mi pasuje.

Co uważa Pani za najważniejsze w życiu?

Żeby dobrze się żyło, warto się pozytywnie nastawić do innych. Polubić ludzi, nauczyć się im wybaczać, być zawsze życzliwym i nikomu nie przypisywać złych intencji. To bardzo ważne! I zawsze o wszystkim rozmawiać – jeżeli z jakiegoś powodu jest mi przykro, zamiast focha, szczerze porozmawiać, zapytać, jakie ktoś miał intencje. Bardzo często przypisujemy ludziom złe intencje, których faktycznie tam nie ma.

Trzeba też być dobrym i życzliwym dla samego siebie, dbać o siebie, rozwijać się, być ciekawym świata, korzystać z nowych technologii i przebywać z ludźmi.

Ważne też, by rozdawać ludziom miłe słowa, komplementy. Powiedzieć pani w sklepie, że ma śliczne kolczyki. Nie mogę tego zrozumieć, dlaczego jesteśmy tak okropni dla innych. Nie rozumiem, jak ktoś może czerpać przyjemność z hejtu. To jest nienormalne, to jakaś choroba, bo przecież my rodzimy się życzliwi.

Co mogłabyś poradzić czytelnikom na okres jesienno-zimowy? Jak zachować dobre samopoczucie?

Opowiem szczerze, ja osobiście nie robię nic szczególnego, ale w okresach przejściowych wykonuję komplet badań – morfologię, biochemię, aby wiedzieć, czego mojemu ciału brakuje, jaki jest jego stan przed okresem przesilenia. Wtedy do tych wyników trzeba dopasować suplementację. Jako farmaceuta wolę przyjmować suplementy diety niż zioła. Ponieważ jest to produkt standaryzowany i każda kapsułka ma tę samą dawkę substancji czynnej. W przypadku ziół ilość substancji czynnej może być różna. Zawsze sprawdzam firmę, od której wyszedł dany lek.

Nigdy nie stosuję rzeczy niebezpiecznych – np. kuracji z muchomora itp. Natura jest cudowna, ale zioła mogą być tak samo niebezpieczne jak leki. Niekontrolowane przyjmowanie ziół niczym się nie różni od braku kontroli nad przyjmowaniem leków. Cała farmacja pochodzi z Natury.

Rozmawiała: Magda Adamek-Kverneland

Beata borucka

Beata Borucka

Jest mamą dorosłej córki Marty i babcią trojga wnucząt: 14-letniego Antka oraz 10-letnich bliźniaków, Stefanii i Gustawa. Zawodowo absolwentka Akademii Medycznej, wykładowczyni biznesu. Stworzyła jedyną internetową telewizję SilverTV, dedykowaną osobom dojrzałym. Jej misją jest aktywizacja tej grupy i przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu. Porusza tematy zdrowia, urody, bezpieczeństwa, finansów i ogólnie na ekranie.

Tematy

Reklama

Reklama