Laura Łącz: recepta na aktywność i młodość do 100. roku życia
Spis treści:
- 1. Pani Lauro, co sprawiło, że zgodziła się Pani zostać Ambasadorką Kampanii Powrót do Natury, sygnowanej m. in. przez magazyn Natura&Zdrowie
- 2. Jak pani filozofia życiowa wpisuje się w idee kampanii?
- 3. A Pani zamiłowanie do Natury Pani Lauro, jak ono się kształtowało?
- 4. Jaka jest Pani recepta na młodość do sędziwej starości?
- 5. Jak utrzymywać efektywnie sprawność fizyczną?
- 6. Jakie aktywności fizyczne seniorzy preferują najbardziej?
Laura Łącz, Ambasadorka Kampanii Powrót do Natury, opowiada dlaczego kampania zwróciła jej uwagę oraz z jakich względów powinniśmy być aktywni fizycznie do sędziwego wieku. Jak Laura Łącz postrzega sędziwy wiek?
Pani Lauro, co sprawiło, że zgodziła się Pani zostać Ambasadorką Kampanii Powrót do Natury, sygnowanej m. in. przez magazyn Natura&Zdrowie
Z reguły nie opowiadam o akcjach społecznych czy charytatywnych, w których od wielu lat biorę czynnie udział. Jestem zapraszana do wielu przedsięwzięć i w oparciu o swoje wieloletnie doświadczenie wiem doskonale, że nie wszystkie tego typu propozycje są godne tego, by poświęcić im czas i zaangażowanie. Kampania z hasłem przewodnim Powrotu do Natury jest jedną z takich akcji, które szalenie mi odpowiadają i wiem, że będę się w niej dobrze czuła. Co jest tego powodem? Nazwa kampanii i jej idee przewodnie są mi szalenie bliskie i zbieżne z moimi zapatrywaniami na życie. Nie mówiąc już o tym, że znam sam magazyn, wielokrotnie go czytałam i mam do tego wydawnictwa wielkie zaufanie. To wszystko razem przekonało mnie, aby się zaangażować i promować państwa założenia i cele kampanii. Zresztą już to w wielu różnych miejscach zrobiłam.
Jak pani filozofia życiowa wpisuje się w idee kampanii?
Sięgając do tradycji mojej rodziny, poczynając od pokolenia moich rodziców i ich samych, byli to bardzo aktywni i zajęci aktorzy. Rodzice byli aktorami Teatru Polskiego, byli czynni zawodowo przez całe życie. Moja mama preferowała aktywność fizyczną i była osobą sprawną do końca swojego życia. Mówiąc o aktywności fizycznej miała na myśli formy aktywności dostostosowane do kobiet – była to gimnastyka, spacery, dużo chodzenia. Mama mieszkała ma wyższej kondygnacji w domu i samodzielnie pokonywała wielokrotnie schody, wchodząc na górę. Dożyła w zdrowiu ponad 90 lat.
Jeżeli chodzi o mojego ojca, zanim trafił na scenę Teatru Polskiego, był czynnym, znakomitym sportowcem, reprezentantem Polski w piłce nożnej. Grał, jak Lewandowski, na środku ataku. To ewenement na skalę światową, że tej klasy piłkarz skończył PWST i został aktorem Teatru Polskiego w Warszawie. Ojciec był faktycznie niezwykle sprawny fizycznie przez całe życie. Uprawiał sport bardzo czynnie, mimo to zmarł stosunkowo młodo z powodu genetycznie uwarunkowanej choroby serca, którą niewątpliwie odziedziczył po swojej mamie. Oboje zmarli młodo, w tym samym wieku. Poza sportem miał i inne upodobania. Bardzo lubił wypoczynek i spędzanie czasu na łonie natury.

Był zapalonym wędkarzem, łowił ryby, z zapałem zbierał grzyby. Właśnie swojemu ojcu zawdzięczam doskonałą znajomość grzybów – to on uczył mnie od urodzenia, jakie grzyby są jadalne, a jakie trujące, wpoił miłość do spacerów po lesie. Nie jestem w stanie zgubić się w lesie, znam się na grzybach i rybach. U ojca te zamiłowania przybierały surwiwalową formę, gdziekolwiek bowiem pojechał, rozbijał namiot czy szałas i w nim pomieszkiwał. Jego koledzy z Teatru Polskiego wyjeżdżali na Mazury do domków kempingowych, bo teatr miał tam swój ośrodek wypoczynkowy. Ojciec wyjeżdżał również, ale nigdy nie zapisał się na domek, zawsze rozbijał swój namiot na polanie, pomiędzy domkami. Namiot i ognisko w zupełności mu wystarczały.
A Pani zamiłowanie do Natury Pani Lauro, jak ono się kształtowało?

Jako dziecko wyjeżdżałam z ojcem często, bardzo te wypady na łono natury lubiłam i do nich przywykłam. Od pewnego wieku zaczęłam jednak doceniać wygodę, więc od wielu lat spędzam urlopy nad polskim morzem, na Helu. Uważam, że Hel jest pięknym miejscem, zdrowym, pełnym jodu i bardzo przyjemnym do spędzenia wakacji. Nie mam potrzeby wyjazdów do zamorskich krajów, w dalekie podróże. Bałtyk dostarcza mi wszystkiego, czego potrzebuję. Co charakterystyczne dla mnie i całej zresztą mojej rodziny, mimo przybywającego wieku, moja aktywność fizyczna nie zmalała, jest taka sama, jak wówczas, gdy miałam dwadzieścia lub trzydzieści lat. Żyję podobnie i na takim samym poziomie utrzymuję swoją aktywność fizyczną. Nie jest ona jednak związana z czynnym, zawodowym uprawianiem jakiegoś sportu, tak jak robił to mój ojciec, a później także mąż.
Aktywność fizyczną rozumiem jako codzienną działalność, która zapewnia sprawność. Uważam, że życiowa energia wewnętrzna ma swoje źródło i potencjał w głowie. Jestem osobą zdrową i sprawną dzięki swojemu nastawieniu i imperatywowi do wszelkich działań. Powracając jeszcze do mojego ojca dodam, że w przyszłym roku odbędą się XXX Zawody Wędkarskie Aktorów. Przewodzę im równie aktywnie, jak mój ojciec, więc przed laty koledzy aktorzy postanowili, że odbędą się one pod patronatem i imieniem Mariana Łącza. Mój ojciec kojarzył się chyba kolegom najbardziej wśród aktorów jako człowiek, który kochał sport i aktywne spędzał czas na łonie natury. Ja podobnie jak mój ojciec to kocham i bez tego kontaktu z naturą nie wyobrażam sobie swojego funkcjonowania.
Jaka jest Pani recepta na młodość do sędziwej starości?
Na pewno należy zachować radość życia i być aktywnym mimo upływu czasu. Nie poddawać się przedwcześnie. Taką dewizę wyznaję sama i raczej się ona sprawdza. Nadal jestem szalenie aktywna zawodowo i mam różne zajęcia, którym oddaję się z pasją i zaangażowaniem. Ważne jest także to, by robić to co się lubi, co daje zadowolenie wewnętrzne. W swoich aktywnościach codziennych tak samo się ruszam jak za młodu, tak samo w domu sprzątam, tak samo np. wchodzę na drabinę, biegam czy pływam. Żyję tak samo jak dawniej, a energia życiowa niewątpliwie wypływa z mojej psychiki. Mimo swojego wieku prowadzę wykłady na różne tematy dla słuchaczy UTW, ale przede wszystkim występuję dla seniorów, śpiewam, rozmawiamy o codzienności i jej przejawach i ja zachęcam wszystkich seniorów do bycia aktywnym fizycznie na miarę swoich możliwości i preferencji. Chodzi mi o utrzymywanie możliwie jak najdłużej formy z przeszłości, pamiętając o tym jak zachowywał się organizm, nasze ciało, my sami, wcześniej. Jednak jeżeli ktoś przez całe swoje życie nie uprawiał sportu, żadnej dyscypliny, to nie radzę, by w wieku 70 lat zaczynał biegać w maratonach. Z reguły źle się to kończy.
Jak utrzymywać efektywnie sprawność fizyczną?
Dobrą formę fizyczną można utrzymywać poprzez regularne spacery, wypady do lasu, a zwłaszcza pływanie, które sprawdza się u osób chorych, starszych, nawet u inwalidów. Dobrą formą aktywności może być też oczywiście czas spędzany z wnukami czy nawet z prawnukami. Możemy przecież ich czegoś uczyć, prowadzić na jakieś lekcje, na basen i przy okazji samemu skorzystać z pływalni. Te aktywności fizyczne nie muszą być wyczynowe – zwróciłabym uwagę na ten właśnie aspekt. Mogą i powinny być raczej rekreacyjne. Chodzi przecież o aktywność fizyczną na każdym polu, a nie o wyjazd na olimpiadę. Przyglądam się seniorom w domach kultury, dla których prowadzę warsztaty teatralne, a nie są to osoby zbyt silne fizycznie.

Moje warsztaty są spektaklami słowno-muzycznymi, seniorzy śpiewają i recytują piosenki, czasem zachęcam ich, aby się ruszali, tańczyli, np. walce Ireny Santor czy Haliny Kunickiej. Niektórzy seniorzy tańczą znakomicie, ale wielu osobom z roku na rok taniec zaczyna sprawiać coraz większe problemy. Zmieniam więc swoje scenariusze na bardziej łagodne i spokojne. Niejednokrotnie słyszę, że w kolejnym roku naszej pracy w amatorskim teatrze, określony ruch jest już niemożliwy, bo dana osoba stała się mniej sprawna niż rok wcześniej. Komuś wysiadło biodro, kogoś boli noga. Wszystko trzeba więc wywarzyć, mierzyć siły na zamiary.
Jakie aktywności fizyczne seniorzy preferują najbardziej?
Zauważyłam, że seniorzy bardzo lubią tańczyć i śpiewać. To jest jednak odrębny, ciekawy temat. Mówimy tutaj przede wszystkim o aktywności fizycznej na świeżym powietrzu, bo tę ideę uwypukla kampania. Ale to mogą być potańcówki na świeżym powietrzu przy grillu, dajmy na to. Gdy tylko zaczyna grać jakaś orkiestra, słychać odpowiednią muzykę, seniorzy chętnie się aktywują, nawet najstarsi. I taką formę aktywności także warto wziąć pod uwagę. Jako zawodowa aktorka wiele śpiewałam i tańczyłam na scenie, jestem sprawna ruchowo i fizycznie, ale w życiu prywatnym nie szczególnie przepadam za taką formą spędzania czasu – nigdy nie chodziłam na dancingi czy tańce. Bardziej nadaję się jako inicjatorka i propagatorka aktywności zawodowej. I stawiam oczywiście na umiarkowaną aktywność fizyczną na świeżym powietrzu. Dla mnie samej miłym zaskoczeniem był niedawny pobyt w Splicie, gdzie koncertowałam z wielką orkiestrą Impressione. Uczestniczyłam w intensywnym zwiedzaniu miasta i okolic, dotrzymując kroku młodym ludziom. Chodziłam całymi dniami, w swoim tempie, rozruszałam stawy, a to znakomity trening i forma fizycznej aktywności, przynosząca same korzyści. Jednak wysiłek fizyczny trzeba w podeszłym wieku dawkować. Chociaż dla mnie wiek podeszły to jest mniej więcej od lat 100 +. Każda osoba, która nie ma ukończonych 100 lat jest dla mnie osobą młodą i życie przed nią.
Rozmowę przeprowadziła dr Małgorzata Musioł



