Strona główna » Pasty do zębów z fluorem czy bez?
Ekspert radzi ZDROWIE

Pasty do zębów z fluorem czy bez?

pasty do zębów
Połknąłem pastę do zębów. I co teraz? Nic. Najprawdopodobniej nic, o ile nie była to cała tubka. W najgorszym wypadku można spodziewać się… odbijania, wzdęć i gazów. To dobry moment, by zastanowić się nad składem pasty do zębów i o tym, jak jej odpowiednio używać.

Pasta do zębów weszła do powszechnego użycia dopiero w XIX wieku, więc choć jej posiadanie w łazienkowym kubku jest tak oczywiste jak bieżąca woda z kranu, nie zawsze tak było. W różnych epokach do czyszczenia zębów wykorzystywano m.in. proszki z kredy, suszone lub przetarte zioła, popiół drzewny, sól, rozdrobnione muszle, czy mieszanki z dodatkiem węgla lub korzeni. Dziś skład past jest precyzyjnie opracowywany w laboratoriach nie tylko pod kątem oczyszczania, ale też konkretnych potrzeb jamy ustnej.

Przepis na pastę

Pasta do zębów musi mieć odpowiednią konsystencję, smak, właściwości i być bezpieczna dla zdrowia. Co dokładnie znajduje się w tubce, odkrywa sekcja Ingredients na opakowaniu. Znajdziemy tam zazwyczaj m.in. wodę, ale jeszcze krzemionkę, betainę, hydroksycelulozę, glicerynę, tlenki etylenu PEG-3, fluorki oraz bardziej specyficzne składniki dla konkretnych produktów i producentów.

– Podstawowe zadanie pasty to oczyścić zęby z płytki bakteryjnej, znormalizować pH i zabezpieczyć przed kwasową erozją, musi być przy tym oczywiście atrakcyjna w smaku, zapachu, łatwo się rozprowadzać i rozpuszczać w wodzie. Niedocenianą właściwością pasty jest pienienie się. Dzięki temu łatwiej dociera w rejony między zębami. By to wszystko osiągnąć, komponuje się jej skład z wielu różnych związków, które niekoniecznie tak prosto da się zmieszać, stąd obecność substancji pomocniczych, ale też przeciwdrobnoustrojowych. Nikt sobie nie wyobraża pasty, która po otwarciu psuje się w kilka dni lub trzeba ją trzymać w lodówce – opisuje lek. dent. Dorota Wojnicz z Krainy Zdrowego Uśmiechu Medicover Stomatologia w Olsztynie.

Wszystkie związki i ich kompozycje muszą być przebadane pod kątem bezpieczeństwa i dopuszczone do stosowania w postaci pasty do zębów, a więc możliwe do przypadkowego połknięcia.

– Przy każdym szczotkowaniu niewielka ilość składników pasty wraz ze śliną jest połykana. Co ciekawe, astronauci na pokładzie stacji kosmicznej pasty nawet nie wypluwają, tylko połykają. W większości te składniki są wydalane w postaci niezmienionej z organizmu lub neutralizowane, zatem nic poważnego nam nie grozi. Pastę można po części przyrównać do tabletek na zgagę, bo zawierają związki zasadowe przeciwdziałające kwasowej erozji szkliwa. Dla układu pokarmowego przyjęcie większej ilości, ale naprawdę sporej, oznaczałoby problemy gastryczne, jak odbijanie wskutek neutralizowania przez pastę kwasu żołądkowego czy wzdęć w odniesieniu do ich właściwości pieniących. Co do fluorków, to jak niemal wszystko, mogą być szkodliwe, ale przyjęte naprawdę w dużej dawce: całej tubki. A to praktycznie się nie zdarza. Lepiej jednak nie eksperymentować i stosować się do zaleconej porcji, czyli jednocentymetrowego pasma – radzi dentystka.

Homemade eco cleaning products toothbrush 1024x576

Co z tym fluorem?

Wybór pasty może stanowić solidną zagwozdkę, zwłaszcza gdy staje się przed półką w drogerii, na której w równych rządkach ułożone są ich dziesiątki rodzajów, a każda zapewnia o skuteczności i zauważalnych efektach.

Dentyści rekomendują: w pierwszej kolejności warto kierować się obecnością fluorków. Przy współczesnej diecie, bogatej w cukry proste i kwasy, są niezastąpione w profilaktyce próchnicy. Znajdziemy je pod postacią m.in. fluorku sodu, fluorku cyny, monofluorofosforanu sodu, ale też aminofluorków, jak olaflur.

– Dyskusja o tym, czy używać pasty z fluorem, czy bez, powinna być rozstrzygnięta raz na zawsze: oczywiście, że z fluorem. Nie mamy lepszego, równie taniego i skutecznego środka wzmacniającego szkliwo zębów. Przestrzegając zasad stosowania, zwracając uwagę na rekomendowaną ilość, szczególnie u dzieci, jest to całkowicie bezpieczne – przekonuje ekspertka Krainy Zdrowego Uśmiechu Medicover Stomatologia.

W metaanalizach badających skutki połknięcia pasty wskazano, że ogólne ryzyko toksyczności było niskie oraz nie odnotowano ani ciężkich, ani zagrażających życiu zdarzeń. Zwrócono uwagę, że połknięcie pasty przydarza się zazwyczaj dzieciom, dlatego w ich przypadku wymagany jest nadzór opiekuna oraz dobranie odpowiedniej ilości i pasty o stosownej zawartości fluorków – wyrażanej w PPM (parts per million).

Fluorki mają alternatywę. Coraz częściej w składzie past można znaleźć też hydroksyapatyt, czyli związek mineralny zbliżony do tego, który naturalnie buduje szkliwo i zębinę. W pastach ma wspierać remineralizację powierzchni szkliwa, uzupełnianie mikrouszkodzeń i ograniczanie nadwrażliwości. Nie oznacza to jednak, że pasta odbuduje utracony ząb albo cofnie zaawansowaną próchnicę. Może natomiast wspierać codzienną profilaktykę, zwłaszcza u osób, które mają skłonność do próchnicy, nadwrażliwości czy erozji, bo często sięgają po kwaśne napoje i jedzenie albo dokucza im refluks.

Jedna dla wszystkich czy inna dla każdego?

Dla osób generalnie dbających o zdrowie i kondycję, bez zdiagnozowanych problemów ze zdrowiem jamy ustnej, w zupełności wystarczy pasta z fluorkami lub hydroksyapatytem do codziennego szczotkowania. Natomiast w przypadku gdy zaczynają pojawiać się pierwsze sygnały konkretnych dolegliwości, można sięgnąć po produkt o bardziej kierunkowym działaniu.

W przypadku incydentalnej nadwrażliwości warto szukać składników takich jak azotan potasu, arginina, fluorek cyny czy związki wapnia. Ich zadaniem jest ograniczenie reakcji zębiny na bodźce: zimno, ciepło, kwaśny smak czy sam dotyk szczoteczki. Tego typu pasty zwykle nie zadziałają tylko po jednym użyciu. Potrzebują regularności, a jeżeli nadwrażliwość jest silna, punktowa albo pojawia się nagle, nie warto leczyć jej wyłącznie pastą, bo za objawem może stać ubytek, pęknięcie szkliwa, recesja dziąsła lub problem z wypełnieniem.

– Niesłabnącą popularnością cieszą się pasty wybielające, ale tu warto uporządkować pojęcia. Większość z nich nie wybiela zębów w takim sensie, jak robi to zabieg gabinetowy. Działają głównie na powierzchni, usuwając osady po kawie, herbacie, winie czy papierosach. Efekt może być widoczny, ale zwykle polega na odzyskaniu jaśniejszego odcienia, a nie na zmianie naturalnego koloru zęba. W takich produktach znaczenie mają substancje ścierne i polerujące, dlatego osoby z nadwrażliwością, odsłoniętymi szyjkami zębowymi albo erozją powinny zachować ostrożność. Pasta, która u jednej osoby daje efekt rozjaśnienia, u drugiej może spotęgować dyskomfort – przestrzega lek. dent. Dorota Wojnicz.

A może pasta z węglem aktywnym? Jej kolor robi wrażenie, ale sam w sobie nie mówi nic o jej skuteczności. Węgiel może pomagać w usuwaniu części osadów powierzchniowych, ale nie ma tak szerokich właściwości, jakie mu się zbyt pochopnie przypisuje. Przy wyborze takiej pasty warto sprawdzić, czy zawiera fluor, jakie ma przeznaczenie i czy producent podaje informacje o ścieralności (wskaźnik RDA). Jeżeli ktoś ma cienkie szkliwo, recesję dziąseł lub nadwrażliwość, lepiej nie traktować czarnej pasty jako wyboru na co dzień.

W sprzedaży dostępne są także pasty ziołowe, z dopiskiem herbal, po które sięgają osoby szukające łagodniejszej, bardziej naturalnej pielęgnacji. Mogą zawierać wyciągi z szałwii, rumianku, mięty, tymianku, aloesu czy mirry. Ich zaletą bywa przyjemny smak, odświeżenie oddechu i wsparcie pielęgnacji dziąseł, ale sama ziołowa formuła nie przesądza o skuteczności przeciwpróchnicowej. Jeśli pasta ziołowa nie zawiera fluoru, warto świadomie ocenić, czy na pewno jest dobrym wyborem jako podstawowa pasta do codziennego stosowania u osoby dorosłej.

Osobny segment stanowią pasty przeznaczone dla osób z problemem krwawiących dziąseł. Ich zadaniem nie jest doraźne zatamowanie krwawienia, ale ograniczanie czynników, które najczęściej je wywołują, przede wszystkim likwidacja płytki bakteryjnej i stanu zapalnego. W takich produktach można znaleźć m.in. fluorek cyny, związki cynku, chlorek cetylopirydyniowy, a w preparatach do stosowania okresowego – także chlorheksydynę. Składniki łagodzące, jak alantoina, pantenol czy wyciągi z szałwii i rumianku, mogą dodatkowo wspierać regenerację podrażnionych tkanek.

– Krwawienie dziąseł nie jest objawem, który powinno się maskować pastą. Dobrze dobrany produkt może uzupełniać profilaktykę i zmniejszać stan zapalny, ale jeżeli krwawienie wraca, pojawia się obrzęk, tkliwość albo cofanie się dziąseł, potrzebna jest kontrola stomatologiczna i ocena przyzębia – wyjaśnia dentystka.

Coraz częściej spotkać można także pasty, których działanie opiera się nie tylko na mechanicznym oczyszczaniu i fluorkach, ale też na wspieraniu równowagi mikrobiologicznej w jamie ustnej. W składzie takich produktów pojawiają się m.in. probiotyki, prebiotyki, związki cynku czy substancje ograniczające namnażanie bakterii odpowiedzialnych za nieprzyjemny zapach, płytkę nazębną i stan zapalny dziąseł. Ich celem nie jest całkowite pozbycie się mikrobów z jamy ustnej, bo naturalna flora bakteryjna pełni ważną funkcję ochronną, lecz wspieranie jej korzystnego składu i ograniczanie przewagi drobnoustrojów odpowiedzialnych za próchnicę oraz choroby przyzębia.

– Jeśli mamy problem z doborem produktu dla siebie, poradźmy się dentysty lub higienistki na najbliższej wizycie, dobiorą nie tylko pastę, ale całą pielęgnację do stanu zdrowia, nawyków i specjalnych potrzeb – radzi ekspertka.

Nota redakcyjna: Naturazdrowie.com ma charakter wyłącznie edukacyjny i nie stanowi porady lekarskiej. Redakcja dokłada wszelkich starań, aby publikowane informacje były poprawne merytorycznie, jednakże każda decyzja dotycząca leczenia powinna być skonsultowana z lekarzem. Regulamin serwisu

Tematy

Reklama

Reklama