Jak unikać kompulsywnego objadania się?
Spis treści:
To, co robimy ze współczesną dietą jako cywilizacja Zachodu, nie mieści się w żadnych kryteriach logiki. Już na etapie uprawy, hodowli oraz produkcji w zakładach spożywczych tworzymy z żywności poważną przyczynę większości chorób cywilizacyjnych. Jeśli to zestawimy z faktem istnienia pokaźnej literatury naukowej na temat patogennej funkcji wielu substancji, które używane i dodawane są w procesie produkcji żywności to staje się to całkiem niezrozumiałe.
Jakby tego było mało, producenci starają się ulokować różne formy cukru w maksymalnie dużej ilości gotowych produktów spożywczych. Przykładem skrajnej aberracji jest dodawanie glukozy niemal do wszystkich gotowych wędlin. Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której żywność z jednaj strony nie spełnia kryteriów odżywczych, a z drugiej przeładowana jest „pustymi” kaloriami.
Trzy kluczowe makroskładniki
Warto jest zastanowić się nad funkcją trzech makroskładników naszej diety. Białka stanowią głównie źródło aminokwasów, z których wątroba wytwarza niezbędne metabolicznie białka. Jeśli organizm zmuszony jest spalać zbyt wiele białek dla pozyskania energii, tworzą się wysokie reszty azotowe w postaci moczanów. Węglowodany stanowią najłatwiejsze źródło energii. To głównie z nich powstaje paliwo dla wszystkich komórek – glukoza. Tego składnika w diecie niemal wszyscy mamy za dużo. Tłuszcze, czyli forma „skoncentrowanej” glukozy jako glicerydy, stanowią formę energii zapasowej, ale i substrat do produkcji wielu hormonów.
Zapewne większość z nas słyszała już o uzależniającej funkcji cukru. Jemy go coraz więcej, kosztem innych składników, niezbędnych w procesach metabolicznych. Możemy powiedzieć, że podświadome dążenia człowieka do przyjemności i unikania bólu sprawdzają się w tym momencie doskonale.
Struktura takiej diety sprawia, że coraz częściej sięgamy po sprawiające przyjemność słodkie jedzenie. Różne postacie cukru sprawiają, że niektóre produkty nawet nam się z cukrem nie kojarzą. Jednak powstająca z węglowodanów glukoza wymaga insuliny jako „nośnika” do komórek. Wydzielana za każdym razem kiedy wkładamy coś do ust insulina z czasem zaczyna stanowić metaboliczny problem. Polega on na tym, że wyzwalaczem uczucia głodu jest spadek cukru we krwi. Wielkość porcji tzw. podjadania na ogół nie jest duża. Niezbyt wielka ilość glukozy powstająca w ten sposób jest szybko redukowana przez wysoką insulinę powodując łaknienie. Sięgamy często podświadomie po następną przekąskę i tak w kółko. Niestety w takim przypadku wciąż zamieniana jest część nadmiaru glukozy w glicerydy tworząc coraz większą tkankę tłuszczową. Współczesna endokrynologia traktuje ją jako dodatkowy gruczoł dokrewny. Wytwarza ona wiele cytokin prozapalnych, ale leptyna i rezystyna odgrywają kluczową rolę w objadaniu się i tyciu. Leptyna odpowiada za odczucia sytości i głodu a rezystyna za akceptację insuliny.
Czytaj też: https://naturazdrowie.com/jak-szkodzi-objadanie-sie/
Psychologiczny model tycia
W tym miejscu warto zauważyć psychologiczny model tycia. System, w którym żyjemy jest dość wymagający, przyczyniający się do dość poważnego poziomu stresu. Jednym ze sposobu radzenia sobie z nim jest zajadanie. Struktura zajadanych najczęściej produktów niby ma znaczenie ale pamiętajmy, że wyrzut insuliny powoduje wszystko co wsadzamy do ust. Nawet jeśli są to orzeszki. Modeli pozornie różniących się sposobów podjadania jest kilka. Od takiego, w którym nie je się śniadania, bo nie mam czasu, ale i nie jestem głodny. Coś się “skubnie” tu i tam w pośpiechu w ciągu dnia, by zjeść w nagrodę wieczorny posiłek często z lampką wina, do takiego, w którym jest rytualna pora na posiłki nawet gdy z powodu ilości glukozy nie odczuwamy głodu. W tym drugim wariancie często jest drugie śniadanko, a po obiedzie deserek. Nawet warianty pośrednie będą zawsze powodować tycie i podjadanie, jeśli nie zachowamy minimum czterogodzinnych przerw między posiłkami. Tyle bowiem wynosi homeostaza glukozy.
Pamiętajmy również, że odżywianie się produktami przetworzonymi prowadzi do dużej niedoborowości diety. Braki niezbędnych składników metabolicznych mogą powodować również tzw. apetyt specyficzny.
Organizm będzie nas wręcz skłaniał do przyjmowania większych ilości jedzenia by z tych „śmieci” pozyskać cokolwiek.
Takie uwarunkowania sprawiają systematyczny przyrost wagi całego społeczeństwa. Powoduje to rozwój wszystkich chorób nazywanych chyba słusznie cywilizacyjnymi.
Czy możemy coś z tym zrobić?
Oczywiście. Osoby mogące zapanować nad grafikiem jedzenia, w którym stosujemy czterogodzinne przerwy oraz świadomie ograniczamy ilość węglowodanów powinny dać sobie radę pod warunkiem, że zachowają od dość wczesnej kolacji dziesięciogodzinny odstęp do śniadania. Jeśli jednak mają duże problemy z insulinoopornością lub cukrzycą typu II – powinny skorzystać z pomocy specjalisty.
dr Jacek Radwański



