Święta mogą uwidocznić objawy astygmatyzmu?
Spis treści:
Święta mogą uwidocznić objawy astygmatyzmu?
Widzisz aureolę wokół rozświetlonej LED-ami choinki lub mieniącą się poświatę wokół bożonarodzeniowego jarmarku? Gdy wokół lampek, ulicznych girland czy świeczek pojawiają się rozbłyski i świetlne smugi, to sygnał, że ze wzrokiem dzieje się coś niepokojącego.
Sezon świąteczno-noworoczny to prawdziwy test dla naszego wzroku. W tym okresie wiele osób po raz pierwszy zauważa, że z ich oczami dzieje się coś niepokojącego – ostrzegają okuliści. Wszystko przez światełka na choinkach, świetlne dekoracje w sklepach czy migoczące iluminacje w miastach, ogrodach i na drzewach, składające się z tysięcy drobnych lampek.
– To, jak nasze oczy odbierają te światła, wiele mówi o kondycji wzroku. Jeśli wokół niewielkich punktów świetlnych lub skupisk światełek pojawia się smużenie, rozciągnięcie światła, efekt halo w postaci aureoli lub zdublowanie konturów, może to być sygnał, że rozwija się astygmatyzm – wyjaśnia dr n. med. Iwona Filipecka, okulistka z Centrum Okulistyki i Optometrii Okulus Plus w Katowicach.
– To jedna z najczęstszych wad wzroku, spowodowana nieregularnym kształtem rogówki lub zmianami w soczewce. W idealnych warunkach rogówka powinna być gładka i zaokrąglona, niczym piłka. W przypadku astygmatyzmu przypomina raczej jajowatą piłkę do rugby. Taka nierówność sprawia, że światło nie skupia się w jednym punkcie na siatkówce, lecz rozprasza się w kilku miejscach. W efekcie obraz staje się niewyraźny, zniekształcony lub otoczony charakterystyczną poświatą – wyjaśnia.
Święta z efektem halo!
Jak więc osoby z astygmatyzmem odbierają świąteczny blask? Przede wszystkim nad pojedynczymi punktami świetlnymi mogą pojawiać się kreski, promienie i rozmazane plamy. Obraz często wydłuża się w jednym kierunku, jest rozciągnięty i ma „ogon”. Nierzadko patrząc na dekoracje ze światełek, osoba z astygmatyzmem dostrzega poświaty, zwłaszcza w ciemności, gdy źrenica się rozszerza.
Ponadto nieprawidłowe załamywanie światła w oku sprawia, że punkt świetlny może mieć podwójne, a czasem nawet wielokrotne krawędzie, a lampki mogą wydawać się „roztrzęsione”. Co więcej, astygmatyzm utrudnia wyraźne widzenie wielu drobnych punktów świetlnych jednocześnie – w efekcie cała iluminacja może zlewać się w jeden rozmyty obraz. Wada może też powodować nadwrażliwość na światło LED, szczególnie na dekoracje o chłodnej, niebieskawej barwie.
– Astygmatycy odbierają świat w święta zupełnie inaczej niż osoby widzące prawidłowo. Dla tych ostatnich świąteczne dekoracje to wyraźne, migoczące punkty świetlne. Osoby z astygmatyzmem poruszają się natomiast wśród tych świateł niemal jak we mgle – pojedyncze punkty często się rozciągają i zlewają, co utrudnia rozpoznawanie kształtów i przedmiotów – mówi dr Iwona Filipecka.
– Wywołuje to również inne dolegliwości. Duże skupiska świateł w domu, na ulicy czy w formie iluminacji, np. na jarmarkach, mogą szybko prowadzić do zmęczenia wzroku. Często towarzyszą mu takie objawy jak mrużenie oczu w celu poprawy ostrości widzenia, bóle głowy oraz napięcie i ból oczu, wynikające z nadmiernego wysiłku mięśni oka podczas próby wyostrzenia obrazu. To sygnały alarmowe, których nie powinniśmy lekceważyć – dodaje.
Zresztą nie jedyne, na które warto zwrócić uwagę. U osoby z astygmatyzmem obraz bywa rozmyty w każdej odległości, a czytanie i pisanie sprawia trudność z powodu zlewania się liter. Wada ta może również utrudniać orientację w nocy, powodując problemy z oceną odległości i rozpoznawaniem konturów obiektów, szczególnie przy słabym oświetleniu. Nierzadko oczy szybciej męczą się przy pracy z urządzeniami ekranowymi.
Jak temu zaradzić?
Jeśli pojawiają się problemy ze wzrokiem, warto wybrać się do okulisty. – Niezbędna jest dokładna diagnostyka. Oprócz wywiadu lekarskiego, przeprowadza się badanie ostrości wzroku oraz autokeratorefraktometrię, czyli pomiar pozwalający określić krzywiznę rogówki oraz dopasowanie odpowiedniej mocy soczewek do korekcji wady. Często dodatkowo wykonuje się badanie dna oka, pomiar ciśnienia wewnątrzgałkowego oraz topografię rogówki. Całość trwa około 20 minut, daje jednak szybką odpowiedź, skąd wokół światełek biorą się aureole czy smugi – mówi dr Iwona Filipecka.
Badania pozwalają także na korektę wady. Istnieje dziś wiele sposobów na to, aby opanować problem, i skorygować widzenie. Najczęściej astygmatyzm koryguje się przy pomocy okularów ze specjalnymi soczewkami cylindrycznymi, które korygują nierównomierne załamanie światła przez rogówkę. Alternatywą są także toryczne soczewki kontaktowe, które kompensują różnice w krzywiźnie rogówki – tak aby światło trafiało we właściwy punkt siatkówki.
Wadę można także trwale skorygować przy pomocy nowoczesnych metod laserowej korekcji wzroku, w których wykorzystuje się m.in. laser femtosekundowy. Pomagają one zmienić kształt rogówki w taki sposób, że światło ogniskuje się na siatkówce. W bardziej złożonych przypadkach i przy wysokim astygmatyzmie wszczepia się natomiast soczewki fakijne toryczne lub wewnątrzgałkowe – toryczne lub multifokalne toryczne – zastępując naturalne soczewki sztucznymi, po których – dodatkowo – nie rozwinie się zaćma.
Czytaj też: Jaskra: cicha choroba nie tylko starszych
– Współczesna okulistyka skutecznie radzi sobie z astygmatyzmem. Dostępne są zarówno tradycyjne rozwiązania, takie jak okulary korekcyjne czy soczewki kontaktowe, jak i nowoczesne zabiegi chirurgiczne, które w wielu przypadkach pozwalają trwale usunąć wadę wzroku. Największe wyzwania pojawiają się przy nieregularnym astygmatyzmie, jednak nawet w takich sytuacjach dysponujemy specjalistycznymi metodami korekcji, które efektywnie rozwiązują problem – podkreśla ekspertka Okulus Plus.
– Ważne jest jednak, aby nie ignorować pierwszych objawów, nawet jeśli wydają się one nieistotne lub dziwne. Okres świąteczny może być dobrym momentem do oceny kondycji wzroku, ponieważ w tym czasie pojawiają się nowe stresory dla oczu, które mogą uwidocznić astygmatyzm, nawet niewielkiego stopnia. Uważnie więc przyglądajmy się temu, jak wygląda choinka, czy wyraźnie widzimy każde światełko, czy coś się zmieniło w tym, jak je postrzegamy – dodaje.
Źródło; Materiały Prasowe



