Strona główna » Wylogowani z natury, zalogowani w systemie. Portret społeczeństwa cybernetycznego
Kampania Społeczna

Wylogowani z natury, zalogowani w systemie. Portret społeczeństwa cybernetycznego

człowiek a technologia

Cybernetyczny super-organizm – jak działa we współczesnym świecie i co ma do tego Natura?

Żyjemy w czasach, w których ewolucja biologiczna oficjalnie skapitulowała przed technologiczną. Choć pod skórą nie nosimy jeszcze plątaniny kabli, a po ulicach nie maszerują androidy, granica między ludzkim organizmem a cyfrową siecią właściwie przestała istnieć. Codziennie oddajemy maszynom kolejne obszary naszej tożsamości – od pamięci, przez zmysły, aż po zarządzanie emocjami. Czy staliśmy się już globalnym, cybernetycznym superorganizmem? Jak blisko nam do transhumanoidalnych cyborgów i w jaki sposób algorytmy, karmiąc się naszą neurobiologią, potajemnie reżyserują nasze codzienne wybory, odcinając nas od świata natury? Zapraszamy do fascynującej podróży w głąb rzeczywistości, która jeszcze niedawno była tylko śmiałą wizją pisarzy science-fiction, a dziś stała się naszą nową, codzienną normalnością.

Społeczeństwo cybernetyczne, czyli smartfon jako dodatkowy organ

Kiedy w 1948 roku matematyk Norbert Wiener kładł podwaliny pod cybernetykę, definiował ją jako naukę o sterowaniu i komunikacji w maszynach i żywych organizmach [1]. Istotą tego konceptu jest pętla zwrotna: system wysyła sygnał, odbiera odpowiedź z otoczenia i dostosowuje swoje działanie. Choć Wiener myślał o systemach przeciwlotniczych, jego wizja zrealizowała się na skalę globalną, tworząc współczesne społeczeństwo cybernetyczne. Transformacja ta dokonała się bez widowiskowych implantów rodem z filmów science-fiction, lecz za pomocą narzędzi, które nosimy w kieszeniach. Rola technologii w naszym życiu codziennym ewoluowała z pozycji zewnętrznego narzędzia do statusu egzoszkieletu poznawczego, wywołując zjawisko, które filozofowie Andy Clark i David Chalmers nazwali „umysłem rozszerzonym” [2].

Co ciekawe, badania neuronaukowe pokazują, że nasz mózg wykazuje ogromną neuroplastyczność i traktuje smartfon czy narzędzia nawigacyjne jak integralną część ciała; kiedy badano aktywność kory mózgowej u osób intensywnie korzystających z ekranów dotykowych, odkryto, że reprezentacja kory somatosensorycznej odpowiedzialnej za kciuk uległa fizycznemu powiększeniu.

Smarphone jako dodatkowy organ

Współczesny smartfon działa więc jak zewnętrzny płat czołowy ludzkiego mózgu. Pamięć długotrwałą w dużej mierze oddelegowaliśmy do wyszukiwarek internetowych i chmur danych, co psychologowie określają mianem „efektu Google” – nie zapamiętujemy już samych informacji, a jedynie ścieżkę dostępu do nich. Zmysł orientacji przestrzennej powierzyliśmy systemom GPS, co stopniowo zmniejsza aktywność naszego hipokampa, odpowiedzialnego za orientację w terenie.

Procesy budowania i podtrzymywania relacji społecznych zostały całkowicie zapośredniczone przez światłowody i interfejsy platform społecznościowych. Jesteśmy społeczeństwem cybernetycznym, ponieważ nasza kultura, gospodarka oraz codzienne funkcjonowanie zależą od nieustannego, dwukierunkowego przepływu informacji na linii człowiek–maszyna, w którym zatarciu ulega tradycyjna granica między biologicznym użytkownikiem a cyfrową siecią.

Transhumanoidalny”, czyli jaki?

Naturalną konsekwencją tego zrastania się z technologią jest wejście w fazę transhumanizmu, czyli okresu przejściowego między człowiekiem tradycyjnym a istotą postulowaną przez myślicieli nurtu jako „transczłowiek” bądź forma transhumanoidalna [3]. Być istotą transhumanoidalną oznacza dążenie do systematycznego przełamywania biologicznych ograniczeń ludzkiego ciała i umysłu za pomocą nauki. Fascynującym przykładem tego zjawiska w popkulturze jest postać Neila Harbissona – artysty, który urodził się z całkowitą ślepotą barw (achromatopsją). Wszczepił on sobie w czaszkę antenę z sensorem, która przetwarza kolory na wibracje dźwiękowe odbierane przez kości. Harbisson słyszy kolory, w tym niewidzialne dla zwykłych ludzi podczerwień i ultrafiolet, i jest oficjalnie uznawany przez brytyjski rząd za pierwszego na świecie cyborga.

Proces transhumanizacji ewoluuje progresywnie na trzech płaszczyznach. Pierwszą z nich jest medyczna kompensacja, obejmująca powszechne dziś rozruszniki serca czy zaawansowane protezy bioniczne, które potrafią przekazywać do układu nerwowego użytkownika prymitywne poczucie dotyku. Druga płaszczyzna to technologiczna amplifikacja, przejawiająca się w tworzeniu interfejsów mózg-komputer. Projekty typu Neuralink, które przeszły już do fazy udanych testów na ludziach, udowodniły, że pacjenci z paraliżem mogą sterować kursorem myszy lub grać w gry wideo wyłącznie za pomocą myśli [4]. Trzeci filar stanowi modyfikacja u podstaw, realizowana poprzez inżynierię genetyczną i rewolucyjne narzędzia pokroju CRISPR-Cas9, działające jak molekularne nożyczki do wycinania wadliwych sekwencji DNA.

Transhumanizm

W ujęciu filozoficznym, bycie transhumanoidem to stan, w którym technologia przestaje być jedynie asystą, a staje się integralną częścią ludzkiej kondycji, tożsamości i ewolucji, którą po raz pierwszy w historii zaczynamy kierować sami.

Czy algorytmy zarządzają obecnie naszymi umysłami?

W kontekście tak głębokiej integracji kluczowe staje się pytanie o autonomię ludzkiej woli w starciu z systemami autonomicznymi. Algorytmy nie zarządzają naszymi umysłami w sposób bezwzględny i mechaniczny, lecz robią to metodą behawioralnej modyfikacji architektonicznej [5]. Zamiast zmuszać jednostkę do konkretnych działań, algorytmy precyzyjnie projektują środowisko, w którym podejmuje ona decyzje, wykorzystując zjawisko znane w psychologii jako intermittent reinforcement (nieregularne wzmacnianie). To ten sam mechanizm, który uzależnia ludzi od maszyn hazardowych: odświeżając tablicę w social mediach ruchomym gestem „pociągnięcia w dół” (dokładnie tak, jakbyśmy pociągali za dźwignię jednorękiego bandyty), nie wiemy, czy trafimy na nudny post, czy na coś ekscytującego. Ta niepewność generuje potężne wyrzuty dopaminy.

Systemy te analizują nasze mikro-zachowania z dokładnością, która przerasta naszą samowiedzę: mierzą czas skupienia wzroku na danym fragmencie ekranu, dynamikę przewijania, a nawet kąt trzymania telefonu czy poziom naładowania baterii (badania Ubera wykazały kiedyś, że użytkownicy z rozładowującą się baterią są skłonni zapłacić nawet kilkukrotnie wyższą stawkę za przejazd).

W realiach współczesnej inwigilacji uwaga ludzka stała się towarem o najwyższej wartości rynkowej [6]. Algorytmy selekcjonują informacje, stymulując skrajne emocje, takie jak: lęk, oburzenie czy plemienny gniew, ponieważ to one gwarantują najdłuższy czas spędzony przed ekranem. W efekcie, choć człowiek zachowuje formalną wolność wyboru, spektrum opcji, z których wybiera, oraz jego bieżący stan emocjonalny są modelowane przez matematyczne matryce, co stanowi subtelną, lecz masową formę zarządzania ludzką podmiotowością i polaryzowania całych społeczeństw.

Biofilia i człowiek w epoce transhumanizmu

Warto zadać sobie pytanie, gdzie w tym technologicznym krajobrazie podziewa się nasz odwieczny związek z naturą. Przez setki tysięcy lat ludzka psychika i biologia ewoluowały w bezpośrednim kontakcie z biosferą, co Edward O. Wilson opisał jako hipotezę biofilii – głęboko zakorzenioną potrzebę kontaktu z naturą [7]. W społeczeństwie cybernetycznym ten pierwotny przewód został gwałtownie przerwany, a nasze środowisko naturalne zostało zastąpione przez technosferę. Zjawisko to prowadzi do narastania tzw. zespołu deficytu natury, który przekłada się na chroniczny stres, bezsenność i stany lękowe. Co fascynujące, transhumanizm próbuje rozwiązać ten problem na swój sposób: zamiast powrotu do korzeni, proponuje technologiczną syntezę. Powstają projekty biomimetyczne, w których inżynieria kopiuje rozwiązania ze świata fauny i flory, a także technologie rozszerzonej rzeczywistości (AR), które mają „wzbogacać” lasy czy parki o cyfrowe warstwy edukacyjne. Jednocześnie algorytmy coraz mocniej pośredniczą w naszym doświadczaniu przyrody – częściej oglądamy idealne, cyfrowe obrazy dzikiej natury na ekranach, niż doświadczamy jej zmysłowo. Ta symulacja tworzy paradoks: stajemy się gatunkiem, który deklaruje chęć ochrony planety, jednocześnie coraz bardziej izolując się od niej w sterylnych, cyfrowych kokonach, gdzie szum liści zastępuje biały szum z głośników smartfona.

Katarzyna Melihar

Przypisy

  • [1] Wiener, N. (1948). Cybernetics: Or Control and Communication in the Animal and the Machine. MIT Press.
  • [2] Clark, A., Chalmers, D. (1998). The Extended Mind. Analysis, 58(1), 7-19.
  • [3] Bostrom, N. (2005). A History of Transhumanist Thought. Journal of Evolution and Technology, 14(1), 1-25.
  • [4] Musk, E. & Neuralink (2019). An Integrated Brain-Machine Interface Platform with Thousands of Channels. Journal of Medical Internet Research, 21(10).
  • [5] Thaler, R. H., Sunstein, C. R. (2008). Nudge: Improving Decisions About Health, Wealth, and Happiness. Yale University Press.
  • [6] Zuboff, S. (2019). The Age of Surveillance Capitalism: The Fight for a Human Future at the New Frontier of Power. PublicAffairs.
  • [7] Wilson, E. O. (1984). Biophilia. Harvard University Press.

Nota redakcyjna: Naturazdrowie.com ma charakter wyłącznie edukacyjny i nie stanowi porady lekarskiej. Redakcja dokłada wszelkich starań, aby publikowane informacje były poprawne merytorycznie, jednakże każda decyzja dotycząca leczenia powinna być skonsultowana z lekarzem. Regulamin serwisu

Tematy

Reklama

Reklama