Jak bezpiecznie podróżować i nie przywieźć z urlopu niechcianych pamiątek?”
Urlop w 2026 roku to już nie tylko walka o wolny leżak, ale i troska o zdrowie w zmieniającym się klimacie. Czy denga we Włoszech to realne zagrożenie? Czy city-break w Londynie wymaga wizyty w punkcie szczepień? O nowej mapie zagrożeń, faktach i mitach na temat na temat zdrowia podczas podróży rozmawiamy z doktor Matyldą Wójcik – specjalistką w dziedzinie medycyny podróży.
Jakie nowe wyzwania zdrowotne mogą nas zaskoczyć podczas tegorocznych podróży? Na co powinniśmy uważać dziś, a o czym nie myśleliśmy jeszcze dekadę temu?
Jeszcze dziesięć lat temu dominowało przekonanie, że poważne zagrożenia epidemiologiczne to domena wyłącznie dalekich krajów egzotycznych. Dziś sytuacja jest znacznie bardziej dynamiczna ponieważ ogniska chorób pojawiają się sezonowo i lokalnie, również w Europie, a sytuacja potrafi zmienić się radyklanie w trakcie jednego sezonu.
Najczęstsze są choroby przenoszone przez owady, takie jak komary czy kleszcze. Zmiany klimatu sprawiły, że choroby jak denga czy wirus Zachodniego Nilu przestały być problemem wyłącznie tropikalnym. Pojawia się też coraz więcej chorób odzwierzęcych, a leczenie komplikuje narastający problem antybiotykooporności.
Czy w tym roku pojawiły się specyficzne ogniska chorób, np. nowe warianty wirusów odzwierzęcych?
Obecnie odnotowujemy lokalne i ograniczone czasowo ogniska dengi, chikungunyi, pojedyncze przypadki wirusów odzwierzęcych, takich jak Nipah oraz koronawirusów. Jednak sytuacje te nie wymagają rezygnacji z podróży, a raczej rzetelnego przygotowania do wyjazdu.
Dobrze jest odbyć konsultację z lekarzem medycyny podróży na 4–8 tygodni przed wyjazdem. Pozwala to na wykonanie niezbędnych badań i szczepień, a w przypadku rejonów zagrożonych malarią – wdrożenie odpowiedniej chemioprofilaktyki dostosowanej do stanu zdrowia pacjenta.
Sycylia i południe Włoch zmagają się z inwazją komara tygrysiego, a denga coraz częściej gości w nagłówkach mediów. Czy planując urlop, faktycznie mamy powody do niepokoju?
Choć denga występuje coraz częściej, to dla większości turystów ryzyko ciężkiego przebiegu pozostaje niskie. Przenoszą ją komary aktywne głównie w ciągu dnia – przede wszystkim w strefie tropikalnej, choć sporadycznie przypadki odnotowuje się już w Europie Południowej. Na ten moment nie ma zaleceń dotyczących rutynowych szczepień przeciwko dendze dla turystów podróżujących po Europie. Kluczem do sukcesu jest rygorystyczna ochrona przed ukąszeniami.
Jak skutecznie chronić się przed tymi agresywnymi owadami?
Najskuteczniejszą metodą jest noszenie ubrań z długimi rękawami i nogawkami oraz nakryć głowy. Warto wybierać noclegi w szczelnych, klimatyzowanych pomieszczeniach i korzystać z moskitier, najlepiej tych nasączonych insektycydem, np. permetryną, którą można nanieść także na odzież wierzchnią czy namioty. Należy również unikać miejsc wilgotnych i zacienionych, zwłaszcza w czasie, kiedy aktywność komarów jest największa. Wybierajmy sprawdzone repelenty zawierające powyżej 20% DEET, ikarydyny lub IR3535, które chronią nas aż do ośmiu godzin. Nieco krótszą, bo czterogodzinną ochronę, daje olejek z eukaliptusa cytrynowego. Repelent stosujemy zawsze dopiero po nałożeniu kremu z filtrem UV. A w przypadku wystąpienia wysokiej gorączki, silnych bólów mięśni czy wysypki, należy niezwłocznie zgłosić się do lekarza.
Czyli medycyna podróży w 2026 roku to już nie tylko przygotowania do wyjazdu w głąb Azji, ale też profilaktyka przed wakacjami we Włoszech czy Hiszpanii?
Zdecydowanie tak. Ekspansja komara tygrysiego w Europie sprawiła, że ryzyko transmisji chorób tropikalnych na Starym Kontynencie nie jest już zerowe. Choć lokalne ogniska mają charakter sporadyczny i ograniczony, musimy mieć świadomość, że granica między krajami „bezpiecznymi” a „egzotycznymi” pod względem epidemiologicznym powoli się zaciera.
Na co szczególnie uważać, wybierając się na Daleki Wschód?
Mimo doniesień o wirusach odzwierzęcych, jak Nipah, ryzyko dla turystów pozostaje bardzo niskie. Warto jednak zachować zdrowy rozsądek i ograniczyć ryzykowne aktywności: unikać zwiedzania jaskiń będących siedliskami nietoperzy, unikać targów zwierząt oraz unikać spożywania surowych produktów. Podstawą jest higiena rąk i unikanie kontaktu z osobami chorymi.
Coraz częściej słyszymy o ekspansji jadowitych pająków, jak pustelnik śródziemnomorski. Czy to realne zagrożenie dla turysty, czy medialna panika?
Doniesienia o niebezpiecznych pająkach w Europie są w dużej mierze wyolbrzymione i z punktu widzenia medycyny podróży stanowią zagrożenie marginalne. Choć pustelnik śródziemnomorski faktycznie występuje w basenie Morza Śródziemnego, to jego ukąszenia są rzadkością, a ciężkie powikłania zdarzają się sporadycznie. Badania wykazują, że wiele zmian skórnych ocenianych jako efekt jadu to w rzeczywistości zwykłe zakażenia bakteryjne. Towarzystwa medyczne nie uznają tego za istotne ryzyko i nie zalecają szczególnej profilaktyki.
Jeśli jednak dojdzie do ukąszenia, należy miejsce przemyć wodą z mydłem, zdezynfekować i przyłożyć zimny okład, który zmniejszy ból. Przez kolejne 72 godziny należy obserwować zmianę. Do lekarza udajemy się tylko wtedy, gdy ból gwałtownie narasta, pojawia się gorączka lub martwica skóry w postaci ciemnego, zapadającego się ogniska. W praktyce większość ukąszeń kończy się na łagodnym odczynie.

Wielka Brytania odnotowuje wzrost zachorowań na inwazyjną chorobę meningokokową. Czy wybierając się na city-break do Londynu, powinniśmy się zaszczepić? Kto jest w grupie największego ryzyka?
Rzeczywiście, w Wielkiej Brytanii obserwuje się niewielki wzrost zachorowań, sięgający około 300–400 przypadków rocznie, są to głównie lokalne ogniska, np. w środowiskach studenckich. W skali kontynentu to nadal rzadka choroba, a ryzyko dla turysty pozostaje niskie. Najbardziej narażone są niemowlęta, nastolatki oraz młodzi dorośli do 25. roku życia, przebywający w dużych skupiskach, jak akademiki czy internaty.
Krótki city-break nie wymaga rutynowego szczepienia, ale można je rozważyć przy dłuższym pobycie lub planowanych kontaktach towarzyskich. Ale szczepienia te są absolutnie kluczowe przy wyjazdach w dalsze rejony świata, jak Afryka Subsaharyjska czy podczas pielgrzymek do Mekki.
Jak najlepiej radzić sobie z jet lagiem? Czym jest tzw. “jet lag społeczny” w kontekście najnowszych badań z 2026 roku?
Jet lag to nie tylko zmęczenie, to poważne rozregulowanie naszego zegara biologicznego, które wpływa na odporność, metabolizm i gospodarkę hormonalną. Najnowsze badania z przełomu 2025 i 2026 roku kładą duży nacisk na tzw. jet lag społeczny, czyli przewlekłe rozchwianie rytmu dobowego wynikające z nieregularnego stylu życia. Taki stan sprawia, że stajemy się znacznie bardziej podatni na infekcje i gorzej się regenerujemy. Aby skutecznie zwalczyć skutki zmiany stref czasowych, najważniejsza jest ekspozycja na światło dzienne rano, co daje mózgowi sygnał do „przestawienia się”.
Adaptację warto zacząć już dwa dni przed lotem, przesuwając porę snu o kilkadziesiąt minut. Po przylocie kluczowe jest funkcjonowanie według czasu lokalnego – jedzenie posiłków i sen w nowych godzinach, nawet jeśli czujemy opór. Pomocne bywa też lekkie jedzenie, dobre nawodnienie i krótka aktywność fizyczna.
Dekalog podróżnika:
- Przygotowanie: Ocena ryzyka, szczepienia, zapas leków przewlekłych.
- Apteczka: Leki przeciwbólowe, przeciwbiegunkowe, elektrolity, antyseptyki, repelenty, fotoprotekcja.
- Bezpieczeństwo żywieniowe: Unikanie ryzykownych potraw i napojów.
- Nawodnienie: Pamiętaj o regularnym przyjmowaniu bezpiecznych płynów.
- Fotoprotekcja: Stosuj SPF 50 i unikaj nadmiernej ekspozycji na słońce.
- Choroby wektorowe: Stosuj repelenty i odpowiednią odzież.
- Jet lag: Adaptuj się do czasu lokalnego poprzez ekspozycję na światło.
- Profilaktyka zakrzepicy: Ruch w trakcie długich lotów i nawodnienie.
- Ubezpieczenie: Wybierz polisę obejmującą leczenie i transport medyczny.
- Czujność: Wczesna reakcja na niepokojące objawy chorobowe w podróży i po powrocie.

Doktor Matylda Wójcik – absolwentka Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie na specjalizacji w zakresie pediatrii oraz chorób zakaźnych dzieci i dorosłych. Od 2011 roku pracuje w Oddziale Chorób Infekcyjnych Dzieci i Hepatologii Dziecięcej Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Krakowie, od 2025 r pełnię funkcję Zastępcy Kierownika.
Przyjmuje również pacjentów w Wojewódzkiej Przychodni Specjalistycznej Chorób Infekcyjnych Dzieci oraz w Poradni Hepatologicznej Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Krakowie.
Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Medycyny Morskiej, Tropikalnej i Podróży. Należy do sieci Certyfikowanych Ośrodków i Centrów Medycyny Podróży.



