Strona główna » Naturalne protokoły: zioła i grzyby na wzmocnienie organizmu – spojrzenie naturopaty
Ekspert radzi • Fitoterapia • ZDROWIE • Ziołolecznictwo • Ziołolecznictwo

Naturalne protokoły: zioła i grzyby na wzmocnienie organizmu – spojrzenie naturopaty

Przytulna pracownia zielarska z ksiazka „Ziola 990x556

Co kryje się w naturalnej apteczce naturopaty i jak mądrze łączyć zioła, zanim sięgniemy po apteczne preparaty? Jak czosnek, imbir i babciny syrop z cebuli wypadają w zderzeniu z nowoczesną nauką? I czy grzyby takie jak boczniaki, reishi czy soplówka jeżowata mogą realnie poprawić nasze zdrowie i samopoczucie? O tym, jak jeść mądrze, unikać internetowych mitów i dlaczego kluczem do silnego organizmu jest równowaga, a nie gwałtowne „podnoszenie” odporności rozmawiamy z mgr Moniką Ciszek-Skwierczyńską z Polskiego Instytutu Zielarstwa – doświadczoną naturopatką i zielarką-fitoterapeutką.

Kiedy myślimy o naturalnym zwiększeniu odporności z natury, najczęściej sięgamy po imbir, cytrynę i czosnek. Ale w naturopatii i ziołolecznictwie mamy wiele innych ziół i substancji aktywnych pochodzących z natury. Czy mogłaby Pani opisać te najważniejsze oraz takie, które są obecnie przedmiotem badań i okazują się interesującą i skuteczną alternatywą?

Nasza naturalna apteczka jest znacznie większa niż imbir, cytryna i czosnek. Na odporność możemy spojrzeć też przez kuchnię, zioła i codzienne nawyki, a nie przez suplement czy herbatkę „na odporność”.

Gdybym miała komuś skompilować prostą domową apteczkę na jesień i zimę, byłaby w niej dzika róża, kwiat bzu czarnego, lipa, tymianek, prawoślaz i jeżówka purpurowa. W kuchni zawsze dobrze mieć czosnek, cebulę, imbir, kurkumę, chrzan i dobry miód. Do tego sól fizjologiczną do nosa, kilka dobrze dobranych olejków eterycznych i bańki lekarskie.

Dzika róża jest przede wszystkim rośliną odżywczą. Owoce dostarczają witaminy C, polifenoli, karotenoidów i innych związków roślinnych. Nie musimy robić z niej bardzo mocnego, kwaśnego wywaru. Można wykorzystać rozdrobnione owoce do napojów, mieszanek czy domowych przetworów. To nie jest roślina, która „zabije wirusa”, ale bardzo dobrze wpisuje się w odżywianie i wzmocnienie organizmu.

Bez czarny wybieramy, kiedy „coś nas bierze”. Kwiat bzu ma długą tradycję stosowania na początku przeziębienia – ciepły napar z bzu w połączeniu z lipą to idealny duet.

Lipa to jedna z moich ulubionych roślin na takie dni. Ciepły napar, koc, ciepłe skarpety i łóżko brzmią banalnie, ale czasami dokładnie tego potrzebuje organizm. Lipa zawiera między innymi śluzy i flawonoidy. Napar jest łagodny, przyjemny, nawilżający i bardzo dobrze wpisuje się w odpoczynek podczas infekcji.

Prawoślaz stosujemy wtedy, kiedy gardło jest suche, piecze, drapie, a kaszel jest suchy i męczący. Prawoślazu nie musimy gotować, a jeżeli zależy mi na jego śluzach, przygotowujemy macerat wodny. Rozdrobniony korzeń zalewamy wodą, zostawiamy, przecedzamy i popijamy małymi porcjami, aby jego śluz miał kontakt z podrażnioną błoną śluzową.

Kiedy natomiast kaszel staje się mokry, pojawia się wydzielina, sięgamy po tymianek. Zawiera on olejek eteryczny bogaty m.in. w tymol i karwakrol. Możemy zrobić napar.

Jeżówka purpurowa to kolejna roślina, którą warto znać. Najlepiej ją stosować na początku infekcji, a nie jako herbatę przez całą zimę. W przypadku jeżówki forma preparatu ma znaczenie, dlatego najlepiej wybierać produkt, którego skład i dawkowanie są jasno określone.

Bardzo ciekawa jest też pelargonia afrykańska. Szczególnie przy infekcjach dróg oddechowych i kaszlu mamy już dla określonych preparatów dane kliniczne, dlatego warto sięgnąć po preparaty standaryzowane.

Okazuje się, że czasami o wiele skuteczniejsze niż branie pojedynczych ziół jest łączenie ich i stosowanie protokołów naturopatyczno-zielarskich. Czy mogłaby Pani opisać takie protokoły? Co możemy z tego zrobić sami w domu, a kiedy potrzebujemy w tym pomocy specjalisty?

„Protokół naturopatyczny” brzmi poważnie, a nasze babcie to robiły intuicyjnie: napary ziół, ciepło, lekkie jedzenie, sen i odpoczynek w łóżku zamiast pracy. Jeżeli jesteśmy zdrowi i chcemy przygotować się do jesieni, zaczynam od podstaw. Codziennie coś świeżego i odżywczego na talerzu, dobre źródło białka, błonnik, cebula, czosnek, zioła, przyprawy. Kilka razy w tygodniu kiszonki albo inne produkty fermentowane. Ruch, najlepiej codziennie, nawet zwykły energiczny spacer. Jesienią w kuchni powinna pojawić się dzika róża, imbir, kurkuma, czosnek, cebula, tymianek, majeranek.

Kiedy czujemy: „Oj, coś mnie bierze”, zaparzamy duży dzbanek naparu z lipy i kwiatu bzu, osobno ciepłą wodę z imbirem. Jamy ciepłą zupę, absolutnie żadnego alkoholu, ciężkiego treningu. Za to bierzemy ciepłą kąpiel albo prysznic i idziemy wcześniej spać. To mój pierwszy domowy protokół.

Jeżeli następnego dnia dochodzi suche gardło i suchy kaszel, dodajemy prawoślaz. Jeżeli pojawia się mokry kaszel i wydzielina, zamiast kolejnej rośliny osłaniającej można wprowadzić tymianek. Jeżeli mocno wysycha nos, stosujemy sól fizjologiczną i poprawiamy wilgotność powietrza. Jeżeli brak nam apetytu, nie jemy na siłę – ciepła zupa, lekkie jedzenie wystarczy.

Bardzo ważne jest ciepło – ciepła kąpiel, moczenie stóp w gorącej wodzie z solą, koc, termofor, ale nie próbujemy też na siłę „wypocić infekcji”. Jeśli ktoś ma wysoką gorączkę, gorąca kąpiel i rozgrzewanie ciała nie jest dobrym pomysłem.

Aromaterapia może być dobrym dodatkiem – lawenda na dobry sen, eukaliptus w dolegliwościach oddechowych najlepiej rozpylane z dyfuzora. Bańki również są dobrym elementem domowego rytuału, jeżeli ktoś umie je prawidłowo postawić.

Jeżeli przyjmujemy jednak na stałe kilka leków, mamy chorobę autoimmunologiczną, immunosupresję, chorobę nowotworową, poważne choroby wątroby czy nerek albo jesteśmy w ciąży – wtedy mieszanki ziołowe, adaptogeny i grzyby dobieramy znacznie ostrożniej. Należy skonsultować się wtedy z lekarzem.

Jak na odporność patrzy naturopata? Które obszary naszego ciała są kluczowe podczas budowania odporności?

Odporność zaczyna się dużo wcześniej niż wtedy, kiedy łapiemy katar. Pierwsza linia obrony to skóra, nos, gardło, drogi oddechowe, jelita. To właśnie tam organizm przez cały dzień spotyka się ze światem. Dlatego zadbajmy o śluzówki. Zimą w naszych mieszkaniach powietrze jest suche, przez co często mamy wyschnięte gardło i zatkany nos. Jeżeli nos jest przesuszony, możemy korzystać z soli fizjologicznej.

Nasza mikrobiota jelitowa to kolejna ważna bariera, która ma znaczenie dla funkcjonowania odporności. Mikrobiotę trzeba dobrze karmić – dieta bogata w warzywa, owoce, cebula, czosnek, por, strączki, pełne ziarna, siemię lniane, orzechy, pestki, kiszonki to klucz do zdrowia.

Kolejny temat to limfa. Najprostsza rzecz dla układu limfatycznego to ruch, a nie skomplikowane „detoksy”. Czasami najtańsza terapia nazywa się spacer lub sport. Nie znam zioła, które zastąpi siedem czy osiem godzin zdrowego snu. Brak snu obniża naszą odporność. Dobra odporność to dla mnie również ogród, las, spacer, kontakt z ziemią, spokojny oddech, kąpiel, muzyka, rozmowa, śmiech i chwila ciszy. Człowiek jest całością.

Jar pickled red onions white background concept fermented vegetarian food 1024x682

Jak stymulować odporność „od kuchni”?

W naszej kuchni mamy sporo produktów, które wspomogą naszą odporność. Czosnek zawiera związki siarkowe, z których najbardziej znana jest allicyna powstająca po rozgnieceniu ząbka. Dlatego czosnek warto posiekać czy rozgnieść i dopiero później wykorzystać. Nie musimy jeść go dużo. Możemy dodawać go do potraw.

Imbir świetnie rozgrzewa, pomaga przy nudnościach i jest świetnym jesiennym dodatkiem. Kurkumę warto dodawać do potraw – zup, curry, sosów, warzyw czy złotego mleka. Możemy zrobić też shot z imbiru i kurkumy, ale nie każdemu służą takie koncentraty, szczególnie przy wrażliwym żołądku czy refluksie.

No i cebula – babciny syrop z cebuli to przepis nadal aktualny. Pokrojona cebula z miodem czy cukrem puszcza sok i może być prostym domowym sposobem na łagodzenie kaszlu. Sam miód ma zresztą dobre badania dotyczące łagodzenia ostrego kaszlu. Oczywiście nie podajemy go dzieciom przed ukończeniem pierwszego roku życia.

Coraz więcej mówi się dziś o beta-glukanach i grzybach funkcjonalnych.

To bardzo interesujący kierunek. Beta-glukany to naturalne polisacharydy, czyli wielocukry, występujące między innymi w ścianach komórkowych grzybów i drożdży, ale również w zbożach, szczególnie w owsie i jęczmieniu. Te pochodzące z owsa i jęczmienia kojarzymy przede wszystkim z wpływem na gospodarkę lipidową i metaboliczną oraz na pracę jelit. Natomiast w zakresie wpływu na funkcjonowanie układu odpornościowego najwięcej zainteresowania budzą beta-glukany, szczególnie o określonej budowie cząsteczkowej, pochodzące z grzybów.

Beta-glukany nie działają jak antybiotyk czy lek przeciwwirusowy. Najważniejszy jest ich kontakt z układem odpornościowym i wpływ na jego odpowiedź. W jelitach są rozpoznawane przez określone receptory komórek odpornościowych. To dlatego mówi się o ich działaniu immunomodulującym.

I właśnie to słowo „modulacja” jest moim zdaniem ważniejsze w przypadku beta-glukanów niż popularne określenie „podnoszenie odporności”. Nie chodzi nam o to, by nasz układ odpornościowy działał cały czas na najwyższych obrotach, ale chcemy, aby potrafił on odpowiednio reagować w przypadku zagrożenia.

Boczniaki zawierają beta-glukany, a przy okazji są wartościowym produktem spożywczym. Możemy zrobić z nich gulasz, zupę, dodać do kaszy, warzyw czy sosu. Podobnie shiitake – świeże albo suszone. Można dodawać je do bulionów, zup, dań jednogarnkowych i warzyw. W ostatnich latach są coraz łatwiej dostępne w sklepach.

Czytaj też: Jak skutecznie wesprzeć odporność? – radzi naturopata Sylwia Czuchryta

A co z reishi, chagą i cordycepsem? Jakie jest stanowisko Instytutu wobec włączania grzybów do tradycyjnego, polskiego zielarstwa?

Jestem zdecydowanie za tym, żeby o grzybach uczyć i je poznawać. To fascynujący świat. Tylko nie róbmy z każdego grzyba lekarstwa na wszystko.

Reishi, czyli lakownica żółtawa, jest jednym z najbardziej znanych grzybów funkcjonalnych i bardzo ciekawym przedmiotem badań. Zawiera między innymi beta-glukany i triterpeny. Nie jest typowym grzybem obiadowym – jest twarda, gorzka i najczęściej korzystamy z niej w postaci odpowiednio przygotowanych ekstraktów. Reishi to grzyb o potencjale immunomodulującym, można go też używać przy zmęczeniu i dla poprawy ogólnej kondycji organizmu. Nie jest to grzyb, który pomoże nam uniknąć infekcji grypy.

Cordyceps zdecydowanie jest dla osób zmęczonych, osłabionych, wracających do formy, po wysiłku fizycznym lub psychicznym. Skutecznie sprawdza się w szeroko rozumianej adaptacji organizmu do obciążenia. Cordyceps często pojawia się nie tylko w mykoterapii, ale również w preparatach dla osób aktywnych.

Chaga, czyli błyskoporek podkorowy (w Polsce pod ochroną), zawiera polisacharydy, związki fenolowe i szereg innych substancji biologicznie czynnych. Przestrzegałabym tu przed internetowym zachwytem, bo często przypisuje się jej właściwości znacznie wykraczające poza to, co rzeczywiście przebadano. Dużo danych pochodzi nadal z badań laboratoryjnych i przedklinicznych.

Warto wspomnieć też soplówkę jeżowatą – Lion’s Mane. Działa ona świetnie na układ nerwowy, funkcje poznawcze i oś jelita–mózg. Nie jest to typowy „grzyb na odporność”, ale zdecydowanie poprawia funkcjonowanie mózgu i układu nerwowego.

Mykoterapia w mojej praktyce zajmuje istotne miejsce obok fitoterapii, bo jest pięknym rozszerzeniem zielarskiego warsztatu, ale ogromnie ważna jest tutaj jakość surowców w preparatach. Ważne jest także, by zrozumieć, że grzyby funkcjonalne nie są dla wszystkich. Szczególną ostrożność zachowujemy przy immunosupresji, lekach przeciwkrzepliwych i przeciwpłytkowych, lekach przeciwcukrzycowych oraz podczas leczenia onkologicznego.


Zdjecie3 768x1024

mgr Monika Ciszek-Skwierczyńska

Wybitna ekspertka w dziedzinie fitoterapii i medycyny naturalnej, związana z Polskim Instytutem Zielarstwa i Terapii Naturalnych. Towaroznawczyni zielarska, praktykująca zielarz-fitoterapeutka oraz cenoina wykładowczyni i edukatorka, która z pasją dzieli się wiedzą z zakresu zastosowania ziół w codziennej profilaktyce i wspomaganiu leczenia.

W swojej działalności naukowej i dydaktycznej łączy wielowiekową tradycję medycyny ludowej oraz ziołolecznictwa z najnowszymi, badaniami naukowymi z zakresu biologii, chemii roślin i medycyny opartej na faktach (EBM). Autorka i współautorka licznych kursów, warsztatów oraz publikacji branżowych mających na celu podnoszenie standardów kształcenia zielarzy w Polsce. Skupia się na promocji zdrowego stylu życia, holistycznym podejściu do człowieka oraz budowaniu naturalnej odporności organizmu.

Nota redakcyjna: Naturazdrowie.com ma charakter wyłącznie edukacyjny i nie stanowi porady lekarskiej. Redakcja dokłada wszelkich starań, aby publikowane informacje były poprawne merytorycznie, jednakże każda decyzja dotycząca leczenia powinna być skonsultowana z lekarzem. Regulamin serwisu

Tematy

Reklama

Reklama