Strona główna » Trzesz oczy przez alergię? Uważaj na wzrok!
NEWS

Trzesz oczy przez alergię? Uważaj na wzrok!

Alergia i oczy 990x556

Masz alergię i w sezonie pylenia często pocierasz podrażnione, zaczerwienione oczy? To nawyk, który może mieć poważne konsekwencje dla… wzroku.

Badania naukowe na temat pocierania oczu przy alergii

Z badań naukowców z Royal Australian and New Zealand College of Ophthalmologists wynika, że osoby regularnie i intensywnie pocierające oczy są aż pięciokrotnie bardziej narażone na rozwój stożka rogówki – postępującej choroby oczu, w której rogówka (przezroczysta przednia część oka) stopniowo się ścieńcza i przyjmuje nieprawidłowy, stożkowaty kształt.

Skutkiem tych zmian jest pogorszenie jakości widzenia.

– Stożek rogówki to choroba, której nie można lekceważyć. Jej sygnałem ostrzegawczym jest postępujące, często szybkie pogarszanie się ostrości widzenia, za którym korekcja okularowa nie nadąża. Pojawia się wówczas zamglony, rozmyty i wyraźnie zniekształcony obraz, co utrudnia funkcjonowanie. Często towarzyszy temu nadwrażliwość na światło, trudności z widzeniem po zmroku, widzenie mnogie oraz tzw. efekt halo, czyli poświata pojawiająca się wokół źródeł światła. Oczy stają się też podrażnione i swędzą – wyjaśnia dr n. med. Beata Bubała-Stachowicz, okulistka z Centrum Okulistyki i Optometrii Okulus Plus w Katowicach, i dodaje: – W miarę rozwoju schorzenia pojawia się też astygmatyzm nieregularny, który nie poddaje się korekcji okularowej. W praktyce oznacza to, że nawet przy regularnych wizytach i rzetelnym doborze szkieł pacjent odczuwa, że okulary przestają zapewniać wyraźne widzenie, co jest bezpośrednim skutkiem zmian kształtu rogówki. W takich sytuacjach trzeba działać. Wczesna diagnostyka i wdrożenie zabiegów hamujących progresję choroby są jedyną szansą na uniknięcie znacznego upośledzenia widzenia.

Tarcie oczu, wiek, dziedziczenie  przyczyny choroby bywają zaskakujące

Pomimo udowodnienia genetycznego podłoża choroby, istotnym czynnikiem ryzyka jest mechaniczne uszkadzanie oka, zwłaszcza poprzez intensywne i częste pocieranie. Taki nawyk może prowadzić do osłabienia struktury rogówki i jej deformacji. Szczególnie narażone są osoby z chorobami alergicznymi oczu; przede wszystkim z alergicznym zapaleniem spojówek, które pojawia się w sezonie pylenia, ale także z atopowym zapaleniem spojówki lub rogówki, czy kontaktowym zapaleniem skóry powiek i spojówek, a także z egzemą, w tym atopowym zapaleniem skóry (AZS), zwłaszcza gdy obejmuje powieki. W grupie ryzyka są też osoby z astmą.

Choroba często występuje rodzinnie. Istotną rolę odgrywają też zaburzenia struktury kolagenu – budulca rogówki – które osłabiają jej wytrzymałość. Do rozwoju schorzenia może przyczyniać się również stres oksydacyjny, prowadzący do uszkodzenia komórek i degradacji kolagenu. Większe ryzyko występuje ponadto u osób z chorobami genetycznymi, takimi jak zespół Downa, zespół Marfana czy zespół Ehlersa-Danlosa.

Istotny jest też wiek. – Stożek rogówki to choroba, która wymaga czujności, bo najczęściej rozwija się w okresie dojrzewania i młodym wieku, między 10. a 20. rokiem życia. Dochodzi wówczas do pogorszenia jakości widzenia, narasta też krótkowzroczność i astygmatyzm, co wiąże się z częstą wymianą szkieł na mocniejsze. W tym okresie choroba ma zwykle przebieg niesymetryczny, dlatego zdarza się, że jedno oko ma bardziej zaawansowane zmiany niż drugie, co bywa mylące dla pacjenta, który „lepszym” okiem kompensuje gorsze widzenie – tłumaczy dr Beata Bubała-Stachowicz. – Między 20. a 30. rokiem życia często obserwuje się progresję. Rogówka, tracąc naturalną wytrzymałość mechaniczną na skutek nieprawidłowego wiązania włókien kolagenowych, ulega stopniowej deformacji. Tworzy się swoiste błędne koło: zmieniający się kształt rogówki powoduje coraz bardziej zniekształcony obraz, co utrudnia korekcję. Z kolei między 40. a 50. rokiem życia choroba się stabilizuje. Rogówka ulega procesom przypominającym „utwardzanie”, co spowalnia zmiany. Nie oznacza to jednak cofnięcia się choroby – wada wzroku pozostaje, ale zwykle przestaje się pogłębiać – tłumaczy okulistka.

Kluczem do skutecznej walki ze stożkiem rogówki jest diagnostyka. Złotym standardem jest topografia rogówki, która pozwala uwidocznić mapę krzywizny oka, ujawniając nawet minimalne deformacje niewidoczne w klasycznym badaniu wzroku. Niezastąpiona jest również tomografia rogówki, dzięki której można ocenić jej strukturę wewnętrzną i wykryć tzw. stożek subkliniczny – stadium, w którym zewnętrzny zarys oka wydaje się jeszcze prawidłowy, mimo że tkanka wykazuje już cechy osłabienia. Diagnostykę uzupełnia badanie w lampie szczelinowej, umożliwiające obejrzenie rogówki w dużym powiększeniu pod kątem charakterystycznych zmian, oraz pachymetria ultradźwiękowa, służąca do precyzyjnego pomiaru grubości rogówki przy użyciu specjalistycznej głowicy. Całość procesu zamyka keratometria, czyli pomiar promienia krzywizny rogówki w dwóch głównych południkach, co pozwala na bieżąco monitorować dynamikę narastającego astygmatyzmu.

– Osoby ze stożkiem rogówki, niezależnie od wieku, powinny pozostawać pod stałą opieką okulisty, ponieważ jest to schorzenie o charakterze postępującym i wymagającym regularnej kontroli. Systematyczne wizyty umożliwiają ocenę, czy dochodzi do dalszego osłabiania i deformacji rogówki, a więc czy choroba się rozwija. Istotne jest też monitorowanie wady wzroku, która często ulega zmianom – co przekłada się na pogarszającą się ostrość widzenia i konieczność częstej zmiany korekcji okularowej lub soczewkowej – mówi ekspertka Okulus Plus.

Soczewki, witamina B2 i pierścienie – jest kilka opcji leczenia

Wczesne wykrycie progresji ma zasadnicze znaczenie, ponieważ w odpowiednim momencie można wdrożyć leczenie. W początkowych stadiach choroby możliwe jest stosowanie okularów korekcyjnych, jednak ze względu na rozwijający się nieregularny astygmatyzm ich skuteczność często okazuje się niewystarczająca. W takiej sytuacji wprowadza się soczewki kontaktowe. Najczęściej stosuje się soczewki twarde (RGP) oraz soczewki hybrydowe, które pozwalają uzyskać gładką powierzchnię optyczną i w ten sposób kompensują nierówności rogówki. Alternatywą są soczewki skleralne, które opierają się na twardówce (białej części oka), nie dotykając bezpośrednio rogówki, co zwiększa komfort ich noszenia i często poprawia tolerancję u osób z bardziej zaawansowaną postacią choroby.

Ważne jest również zatrzymanie postępu choroby. – W tym celu stosuje się zabieg cross-linking (CXL). Podczas procedury rogówka jest nasączana ryboflawiną, czyli witaminą B2, a następnie naświetlana promieniowaniem UV. Prowadzi to do powstawania nowych wiązań między włóknami kolagenowymi, co usztywnia rogówkę i wzmacnia jej strukturę. Zabieg ten jest wykonywany, gdy są widoczne są cechy progresji choroby, zwłaszcza u młodych pacjentów – tłumaczy dr Beata Bubała-Stachowicz.

Coraz częściej stosuje się również zabiegi łączone. – W takich przypadkach cross-linking wykonuje się z laserową korekcją wzroku. Zabieg stabilizuje rogówkę, a laser wygładza jej powierzchnię i koryguje wadę wzroku, np. krótkowzroczność. Stosuje się także połączenie cross-linkingu z wszczepieniem soczewki fakijnej, czyli sztucznej soczewki umieszczanej w oku bez konieczności usuwania soczewki naturalnej. Zabieg ten zatrzymuje postęp stożka rogówki, a wszczepiona soczewka koryguje wysoką wadę wzroku powstałą w wyniku choroby – dodaje.

W niektórych przypadkach konieczne staje się zastosowanie innych metod chirurgicznych, np. małoinwazyjnych zabiegów wszczepienia pierścieni śródrogówkowych, które poprawiają geometrię rogówki. Zabieg polega na implantacji niewielkich, łukowatych pierścieni, które od wewnątrz modelują kształt rogówki i spłaszczają stożek. Ostatecznością jest przeszczep rogówki, stosowany w zaawansowanych stadiach choroby, gdy rogówka jest zbyt cienka lub występują blizny uniemożliwiające prawidłowe widzenie. W takich przypadkach coraz częściej wykonuje się przeszczepy warstwowe (DALK), podczas których wymienia się jedynie uszkodzone warstwy rogówki, pozostawiając zdrową warstwę śródbłonka pacjenta.

– Stożek rogówki nie jest dziś chorobą bez wyjścia. Współczesna okulistyka radzi sobie z nim coraz skuteczniej, a w większości przypadków pozwala na dobre kontrolowanie jego przebiegu. Najważniejszy jest jednak moment rozpoznania – im wcześniej choroba zostanie wykryta, tym większa szansa na zahamowanie jej postępu. Dlatego nie należy lekceważyć żadnych objawów pogorszenia jakości widzenia, zwłaszcza jeśli należymy do grupy ryzyka. Stożek rogówki jest bowiem chorobą postępującą, która wymaga stałej opieki okulistycznej i regularnych kontroli – przestrzega dr Beata Bubała-Stachowicz z Okulus Plus.

Reklama