Strona główna » Sławomir Uniatowski: Doceniam małe rzeczy
Holistycznie o Zdrowiu Wywiady

Sławomir Uniatowski: Doceniam małe rzeczy

wywiad ze Sławomirem Uniatowskim - autor tekstów, kompozytor i multiinstrumentalista


Sławek Uniatowski to wokalista, autor tekstów, kompozytor i multiinstrumentalista. Jeden z najciekawszych artystów na polskiej scenie, który zachwyca nietuzinkowym głosem, elegancją i niebanalnym podejściem do muzyki. W rozmowie z „Naturą i Zdrowiem” opowiada m.in. dlaczego postanowił przejść na dietę ketogeniczną i nie stosuje ekstremalnych głodówek, jakie ma sposoby na regenerację organizmu i dlaczego uwielbia saunę i tajskie masaże.

Z wykształcenia kucharz, z zawodu muzyk, którego piosenki na kanale YouTube zdobywają miliony wyświetleń. Kuchnia jest ulubionym miejscem w Pana domu?

Kuchnia jest dla mnie miejscem, w którym lubię przebywać, jest sercem mojego domu, tam też najczęściej toczą się wszystkie rozmowy. Wnętrze domu urządziłem w ten sposób, że kuchnia otwarta jest na salon, tworząc przytulną i otwartą przestrzeń.

Ma Pan czas na gotowanie?

Lubię gotować, ale nie zawsze mam na to czas. Uwielbiam kuchnię włoską, różnego rodzaju makarony, ale ze względu na dużą zawartość węglowodanów nie jem ich zbyt często. Czasami zrobię sobie też jajecznicę – stawiam na ekologiczne produkty, dlatego kupuję jajka od kur z wolnego wybiegu, ze względu na ich wyższą jakość i brak chemii.

Jaki jest patent na idealną jajecznicę według Sławka Uniatowskiego?

Jajecznicę robię na bardzo dużej ilości masła oraz na boczku. Jestem na diecie ketogenicznej, która opiera się na wysokim spożyciu tłuszczów i zawiera bardzo mało węglowodanów.

Dlaczego postanowił Pan przejść na dietę ketogeniczną?

Dieta ketogeniczna jest stosowana głównie w celu szybkiej redukcji tkanki tłuszczowej, zwiększenia poziomu energii, jest pomocna przy stabilizacji poziomu glukozy. W moim przypadku taka dieta jest idealna. Jest przede wszystkim bardzo skutecznym sposobem na szybkie pozbycie się nadmiaru wody zgromadzonej w organizmie. Wcześniej spożywałem tysiące tzw. dobrych kalorii, miałem zbilansowaną dietę, a retencja płynów powodowała, że czułem się spuchnięty, obrzęknięty i przybierałem szybko na wadze. Przytyłem 20 kilogramów i stwierdziłem, że muszę szybko coś z tym zrobić. Wyeliminowałem cukry proste i rośliny strączkowe, po których źle się czułem, znacząco ograniczyłem także ulubioną pizzę i frytki. Na diecie ketogenicznej chudnie się już po pierwszym tygodniu, a spadek wagi bywa bardzo szybki, nawet do 4–5 kilogramów. Początkowa utrata wagi to właśnie woda, a potem organizm uczy się czerpać energię z tłuszczu. Pierwsze dni na tej diecie są męczące, bo organizm przeżywa szok, przestawiając się z glukozy na spalanie tłuszczów, ale naprawdę warto. Cukry proste rozwalają nasz organizm, powodując nadwagę, cukrzycę typu 2, problemy z krążeniem i stany zapalne. Oczywiście każdy organizm jest inny i przed zastosowaniem tej, a nie innej diety trzeba słuchać swojego organizmu.

Stosował Pan ekstremalne głodówki?

Jestem cały czas w ruchu i nie mogę sobie pozwolić na długotrwałe głodówki, które znacząco osłabiają organizm, prowadzą do wyczerpania i apatii. Nigdy ich nie próbowałem z obawy, że gdy będę musiał jechać na koncert, zabraknie mi siły, aby wystąpić na scenie przed publicznością. Śpiewanie to dla mnie przyjemność, która wyzwala dobrą energię i dobre emocje i nie chciałbym z tego rezygnować. Zamiast stosować ekstremalne głodówki, które są szkodliwe dla organizmu i prowadzą do efektu jojo, lepiej jest jeść więcej warzyw, które mają liczne korzyści zdrowotne, niski indeks glikemiczny, regulują głód i dają uczucie sytości. Jem bardzo dużo warzyw, szczególnie lubię brokuły oraz pomidory.

Dieta to jedno, ale dla utrzymania odpowiedniej wagi i dobrej formy ważna jest aktywność fizyczna. Wiem, że lubi Pan chodzić na siłownię.

Ostatnio troszkę zaniedbałem siłownię, bo mam bardzo dużo koncertów. W marcu zagrałem 20 koncertów, a to intensywna praca wymagająca ogromnego nakładu energii. Póki co dieta, którą stosuję jest wystarczająca, mieszczę się w garnitury, nie wyglądam aż tak źle, a chyba nawet lepiej niż dwa lub trzy lata temu (uśmiech). Planuję powrócić do regularnych ćwiczeń na siłowni. Mam to szczęście, że mój organizm ma dobrą „pamięć mięśniową” i zapamiętuje efekty wykonywanych ćwiczeń, nawet gdy zrobię sobie dłuższą przerwę od treningów.

Ćwiczy Pan pod okiem osobistego trenera?

Tak robiłem przez 10 lat. Taki trening to najskuteczniejszy sposób, jeśli chodzi o motywację, regularność ćwiczeń oraz ich efektywność. Trener nie tylko dba o jak najlepszą technikę wykonywanych ćwiczeń, ale także pełni rolę mentora, podpowiada, jakie ćwiczenia warto wykonać i dostosuje plan do konkretnego stylu życia. Umawiam się z nim na dany dzień i godzinę, co zmniejsza ryzyko odpuszczenia treningu.

Czasami regeneracja organizmu ważniejsza jest niż trening.

Regeneracja po treningu
Fot. pochodzi z prywatnej kolekcji artysty

Bez odpowiedniego odpoczynku ćwiczenia nie przynoszą dobrych skutków. Ważna jest regeneracja oraz sen. Jeśli czujemy się źle i nie mamy siły na trening, to lepiej poleżeć w łóżku, porządnie się wyspać, a potem pójść na spacer. Wysoki poziom kortyzolu jest niepożądany i źle działa na organizm, powodując efekty kataboliczne – przyśpiesza rozpad białek do aminokwasów i przekształca je w glukozę. Rozmawiałem z wieloma młodymi ludźmi. Opowiadali mi, że ćwiczą kilka godzin na siłowni, często nawet i pięć razy w tygodniu, a nie widzą efektów. Jedzą coraz mniej, ograniczają kalorie, dokładają kolejne ćwiczenia, a mięśnie nie chcą urosnąć, bo ciało się nie regeneruje.

Czy ma Pan wypracowane sposoby na skuteczną regenerację?

Zdrowy sen to podstawowy sposób na regenerację organizmu. Staram się zasypiać przed godziną 23 i spać ok. 8 godzin. Kiedy już nadrobię deficyt snu, to potrafię spać nieco krócej. Wszystko zależy od ilości obowiązków. Długie przebywanie w trasie to duże obciążenie dla organizmu, które prowadzi do psychicznego i fizycznego zmęczenia. Kiedy byłem młodszy nie przykładałem tak dużej uwagi do snu. Bywało, że zasypiałem po całonocnej imprezie ok. godz. 5–6 nad ranem i spałem do godziny 14, a nawet 15. To było absurdalne!

Przyjmuje Pan suplementy?

Polecam ashwagandhę, bo dobrze działa na regenerację organizmu po stanach długotrwałego stresu i wspomaga układ nerwowy. Suplementuję też macę i raz w tygodniu stosuję wlewy witaminowe, które oczyszczają organizm z różnego rodzaju toksyn i metali ciężkich, które codziennie przyjmujemy wraz z pożywieniem.

Jakich produktów Pan używa do codziennej pielęgnacji?

Nie kupuję do pielęgnacji włosów sieciówkowych kosmetyków, lubię szampony i odżywki do włosów Kevina Murphy’ego. Bardzo cenię naszą polską markę Ziaja. Stosuję też kosmetyki z naturalnymi ekstraktami. Ostatnio kupiłem bardzo fajną piankę do rąk z ekstraktem z bazylii, która intensywnie nawilża i odżywia skórę dłoni. Chętnie używam masek z glinką, zwłaszcza japońskich.

A kremy?

Używam tylko sprawdzonych kremów, najczęściej z certyfikatami. Preferuję takie z naturalnym składem, bo one są najbardziej skuteczne.

Na skórę i regenerację organizmu dobrze wpływa też sauna.

Mam w domu saunę, jest wprawdzie dwuosobowa, ale odstęp między ławeczkami jest zbyt mały i jest w niej za mało miejsca. Lubię chodzić do jednej z moich ulubionych warszawskich saun, gdzie jest większa przestrzeń – jako wysoki mężczyzna cenię dużą przestrzeń. Bardzo polecam saunowanie, bo wspomaga proces detoksykacji organizmu. Ostatnio czytałem, że nałogowi palacze, potrzebują od kilku do kilkunastu lat, aby oczyścić się po rzuceniu palenia. Ci zaś, którzy regularnie korzystają z sauny potrzebują mniej czasu do regeneracji. Podobno tylko rok. Należy jednak pamiętać, że w saunie nawodnienie to priorytet. Jeśli zwykła woda jest dla kogoś nudna, to można pić wodę z octem jabłkowym z dodatkiem miodu, aby uniknąć odwodnienia i uzupełnić elektrolity.

Uwielbia Pan też masaże tajskie!

Dwa razy w tygodniu chodzę na masaż tajski. Wspaniała ulga dla zmęczonych i napiętych pleców. Lubię też masaż Kobido – efektywnie ujędrnia skórę, a ten wewnątrzustny doskonale rozluźnia mięśnie twarzy. Kilka lat temu musiałem zadbać o swój zgryz. Przeszedłem operację, przeszczepy dziąseł, podnoszenie zatok i przeszczepy kości. Pięć i pół roku nosiłem aparat. Wiedziałem, że muszę to zrobić, aby móc normalnie mówić, śpiewać z otwartymi ustami i nie wstydzić się wybrakowanego uśmiechu.

Uważam, że życie trzeba brać z przymrużeniem oka. Inaczej człowiek zwariuje”. Czerpie Pan radość życia z pasji do muzyki, wdzięczności bycia „tu i teraz”. Można się tego nauczyć?

„Jeśli chcesz uczynić świat lepszym miejscem, spójrz na siebie, a potem zmień samego siebie” – to cytat z piosenki „Man in the Mirror” Michaela Jacksona. Prawdziwa zmiana nie zaczyna się od oczekiwań wobec innych, ale samego siebie, od zachwytu nad życiem. Być dobrym człowiekiem to cieszyć się z sukcesów przyjaciół i nieprzyjaciół, nie złorzeczyć, obdarzyć życzliwym słowem i spojrzeniem. Kontakt z Naturą zwiększa poczucie sensu życia i dobrostan psychiczny. Czas spędzony na świeżym powietrzu znacząco poprawia samopoczucie i zmniejsza negatywne myśli. Odpoczynek na łonie Natury dostarcza też zasobów do kreatywnego działania i dodaje energii.

W jednym z wywiadów, kiedy opowiadał Pan o swojej nowej płycie pt. „Uniatowski”, wspominał, że „Inspirację można czerpać zewsząd”. Czerpie ją Pan także z Natury?

Doceniam małe rzeczy i im dłużej żyję, tym bardziej potrafię się cieszyć nawet z małego kwiatka, który sobie gdzieś samotnie rośnie, czy z jakiegoś rosnącego drzewa. Przywiązuję też dużą uwagę do zapachów. Pamiętam do dziś zapach gleby w sadzie śliwkowym po deszczu. Ten sad znajdował się w Toruniu, tuż za domem, w którym mieszkaliśmy. Są rzeczy, które kojarzą mi się z konkretnymi zapachami i są w stanie w ciągu kilku sekund przenieść mnie do pięknych chwil sprzed wielu lat. Żyjemy jednak w czasach, gdzie nie da się żyć w pełni naturalnie – oddychamy zanieczyszczonym powietrzem, urbanizacja postępuje i trudno z niej zrezygnować. Dlatego ważne jest znalezienie balansu pomiędzy Naturą a miejskim życiem – jak najzdrowiej się odżywiać, nie popadać w skrajności, bo one nas wszystkich wykończą. Najważniejsze jest zachowanie zdrowego rozsądku – we wszystkim, co robimy.

Wiosna w pełni! Jak zmotywować się do aktywności na łonie Natury?

Zmiany zaczynają się od prostych, codziennych nawyków. Warto wychodzić na słońce i łapać jego promienie. Zdejmijmy ciemne okulary przeciwsłoneczne, bo naturalne światło słoneczne zwiększa produkcję hormonu szczęścia (serotoniny). Kontakt z Naturą relaksuje i wprawia w dobry nastrój.

Rozmawiała: Anna Gębalska-Berekets

Nota redakcyjna: Naturazdrowie.com ma charakter wyłącznie edukacyjny i nie stanowi porady lekarskiej. Redakcja dokłada wszelkich starań, aby publikowane informacje były poprawne merytorycznie, jednakże każda decyzja dotycząca leczenia powinna być skonsultowana z lekarzem. Regulamin serwisu

Tematy

Reklama

Reklama