Strona główna » Metamorfoza “Mądrej Babci”: „Otyłość to choroba, a nie wynik lenistwa”
DIETA Ekspert radzi Gwiazdy o zdrowiu

Metamorfoza “Mądrej Babci”: „Otyłość to choroba, a nie wynik lenistwa”

BORUCKA 990x556
Beata Borucka, znana milionom internautów jako “Mądra Babcia”, przez lata zarażała energią i optymizmem, choć sama zmagała się z narastającym problemem nadwagi. Kiedy w ciągu zaledwie trzech miesięcy przytyła 11 kilogramów, zrozumiała, że czas przestać słuchać rad w stylu „jedz mniej i więcej się ruszaj”. W szczerej rozmowie opowiada o swojej drodze od diagnozy otyłości olbrzymiej do utraty ponad 30 kg i odzyskania zdrowia pod okiem specjalisty.

Jak to się stało, że udało Ci się stracić tak wiele kilo i co było Twoją motywacją, aby schudnąć?

Motywacji było kilka – po pierwsze zdrowie i moje coraz gorsze samopoczucie. Przybierałam na wadze nie wiadomo dlaczego. W zasadzie nie zmieniałam nic w moim życiu, a mój lifestyle wcale nie był karygodny. Byłam osobą aktywną, chodziłam na spacery i tak naprawdę nie miałam sobie specjalnie nic do zarzucenia, a jednak od stycznia do marca przybyło mi 11 kg – to było dla mnie niepokojące.

Po drugie, jestem bardzo wdzięczna moim hejterom, gdyż rzeczywiście ja, prowadząc różnego rodzaju programy i pogadanki o zdrowiu i będąc coraz grubsza, byłam wątpliwym okazem zdrowia. Wiele osób mi to wytykało i rzeczywiście pomyślałam, że chyba czas coś z tym zrobić. Choć mogłam powiedzieć: „odczepcie się ode mnie” i usuwać te zjadliwe komentarze, to zaczęłam się zastanawiać, że może oni mają rację. Jeżeli chcę być wiarygodna, to powinnam zadbać o swoje zdrowie.

Moja rodzina zawsze była taktowna i nigdy nie zwracała uwagi na moją wagę, co w tym sensie mi nie pomagało. Chciałabym więc tutaj zaapelować do rodzin osób otyłych, że otyłość to jest choroba i dobrze jest o tym rozmawiać – nie złośliwie, prześmiewczo czy obraźliwie, ale wspierająco.

W Polsce są dwa tematy, o których nie rozmawiamy z bliskimi – a szkoda – jeden to problemy psychiczne, jak lęki, depresja, a drugi to temat otyłości. Ale najważniejsze jest, aby zrozumieć, że otyłość to jest choroba, a nie lenistwo.

W społeczeństwie jest bardzo niska świadomość i ogólne potępienie otyłości. Myślimy, że to wynika z niedbalstwa, lenistwa czy obżarstwa. Często nawet od lekarzy słyszymy: „proszę jeść mniej i więcej się ruszać” – takie porady to dramat! Otyłość to choroba, którą należy leczyć u lekarza obesitologa. Nie ma w Polsce osobnej specjalizacji jak obesitolog, ale są to często lekarze innych specjalności, jak choroby wewnętrzne, endokrynologia i diabetologia, którzy rozszerzyli swoje kompetencje na leczenie otyłości.

Mój lekarz, dr Jakub Bukowczan, przed rozpoczęciem leczenia zalecił mi zrobić szereg badań. I to nie tylko morfologię i mocz. Dostałam skierowanie na 56 badań, na parametry, których w życiu nigdy nikt u mnie nie badał. Na przykład miałam badanie różnych frakcji testosteronu. Ważyłam wtedy 120 kg i lekarz stwierdził u mnie otyłość olbrzymią.

Powód, dla którego nasze ciało odkłada tkankę tłuszczową w nadmiarze, nie zawsze jest wynikiem diety czy stylu życia. Może to być związane ze stresem, z naszym stanem psychicznym, gospodarką hormonalną czy chorobą metaboliczną.

W zależności od przyczyny naszej otyłości dostajemy od lekarza listę leków i indywidualne wskazania lifestyle’owe. Każdy dostaje inne leki i niekoniecznie są to te bardzo modne teraz leki w zastrzykach, które mają dawać szybki, cudowny efekt. Często ludzie kupują takie leki bez lekarza, w internecie w nadziei, że znaleźli cudowny środek na odchudzanie, po którym tłuszcz zniknie – to jest nieprawda! Nie ma jednej cudownej tabletki dla wszystkich. Leczenie otyłości to indywidualna droga, wymagająca współpracychorego, lekarza i rodziny. 

Wracając do mojej wizyty u obesitologa – doktor zaczął od bardzo głębokiego wywiadu klinicznego, sięgającego mojej rodziny i kilku pokoleń wstecz oraz mojego dzieciństwa. Okazało się, że ja mam nieprawdopodobną wrażliwość na tzw. wydarzenia hormonalne w życiu. Pierwsze zmiany mojej sylwetki i metabolizmu nastąpiły w okresie dojrzewania, kolejne w okresie ciąży i po ciąży, a trzecie gigantyczne zmiany w okresie okołomenopauzalnym i pomenopauzalnym. Ale to jest kwestia osobnicza – u każdego będzie inaczej. U mnie, dodatkowo to dramatyczne i szybkie tycie w kilka miesięcy było związane z zaburzeniami w obrębie nadnerczy

W oparciu o to wszystko dopiero zostało ustawione moje leczenie oraz zalecenia dietetyczne i stylu  życia. Pierwsze zdanie doktora było bardzo kategoryczne: warunkiem mojego leczenia i jego rezultatów jest jedna rzecz – stuprocentowe stosowanie się do jego zaleceń. Każde odstępstwo nie przyniesie rezultatu.

Jakie to były zalecenia?

Zalecenie numer jeden, które dla mnie było banalne do zastosowania, a jest podobno najtrudniejsze dla wielu pacjentów, to zero alkoholu.

Zalecenie drugie było już dużo trudniejsze – idziemy spać przed 22:00. Okazuje się, że najbardziej efektywny sen dla naszego organizmu jest między 22:00 a 2:00 w nocy. Wtedy następuje najwyższy poziom utraty tkanki tłuszczowej. Na początku myślałam, że nie podołam temu, wyzwaniu, bo zawsze byłam nocnym markiem, ale jak sobie uświadomiłam, czym ja się zajmuję po tej 22:00, to okazało się, że są to same głupoty.

Od doktora dostałam też lekką tabletkę nasenną, którą miałam brać o 21:00na miesiąc i dzięki niej około 22:00 byłam senna. Po miesiącu wpadłam w ten rytm bez tabletki. Wstaję teraz wcześniej i mam dużo więcej energii przez cały dzień.

Kolejne zalecenie to stuprocentowe odstawienie węglowodanów z diety, a więc odpada pieczywo, cukier, słodycze, makarony, kasze, ryż, ziemniaki, nawet niektóre owoce takie jak winogrona i banany. Dla mnie to nie był kłopot, bo ja akurat nie jadłam nigdy dużo tego typu pokarmów, więc te zalecenia nie były dla mnie specjalnie uciążliwe.

I uwaga – kolejne zalecenie: zakaz intensywnych ćwiczeń typu siłownia. To mi się spodobało najbardziej! Z taką nadwagą to bardzo trudne. Okazuje się, że nie wolno kierować ludzi ze znaczną nadwagą na intensywne ćwiczenia, ponieważ często przez to dochodzi do uszkodzeń stawów. Szczególnie niekorzystna jest siłownia, bo tam często wykonujemy dużo nienaturalnych ruchów, prowadzących do urazów i przeciążeń. .

Następnie ustaliliśmy z doktorem wagę docelową, do której zmierzamy. I dopiero teraz, jak osiągnęłam już tę wagę, odpuściłam trochę te restrykcje i dostałam pewne proste ćwiczenia, jak rowerek czy pływanie.

Podczas tego okresu od marca 2025 do teraz przyjmowałam adekwatny zestaw leków, dobranych dla mnie. W moim przypadku otyłości towarzyszyło bardzo silne i poważne zaburzenie nadnerczy, więc tak naprawdę nie dostałam jakichś specjalistycznych „leków na odchudzanie”, ale leki, które wspomogą moje nadnercza i dawkę hormonów, które wyrównywały poziom między estrogenami a androgenami.

Co mogłabyś poradzić czytelnikom naszego portalu?

Otyłość to jest choroba, więc trzeba iść do lekarza. Obecnie w Internecie trwa akcja edukacyjna jednej z firm farmaceutycznych “Porozmawiajmy o otyłości”. Program ten to edukacja na temat otyłości poprzez webinary, informacje na stronie www, e-booki. Jest tam mnóstwo bardzo ciekawie przygotowanych pomocniczych materiałów programu edukacyjnego,. Jest nawet mapa gabinetów lekarzy obesitologów w całej Polsce.

Gratuluję Ci tego ogromnego sukcesu i dziękuję za miłą rozmowę!

Również bardzo dziękuję!

Rozmawiała: Magda Adamek-Kverneland

Tematy

Reklama

Reklama