Strona główna » Rak to nie wyrok – to sygnał ostrzegawczy, aby dokonać zmian w życiu!
Ekspert radzi ZDROWIE

Rak to nie wyrok – to sygnał ostrzegawczy, aby dokonać zmian w życiu!

Middle aged woman with skin cancer talking with her doctor 990x556
„Czekając na raka” – to roboczy tytuł książki dr Mirosławy Ciarki-Golonki. To nie tylko prowokacja, ale diagnoza współczesnego społeczeństwa, które w pogoni za sukcesem zapomniało o biologicznych podstawach przetrwania. O tym, jak przekuć lęk w świadome działanie, a diagnozę w szansę na nowy początek, rozmawiamy z lekarką, która sama przeszedł drogę „wychodzenia z choroby”. Osobiste doświadczenie onkologiczne, trzynastoletnia perspektywa lekarza-pacjenta oraz poszukiwanie komplementarnych metod wspierania organizmu złożyły się na poruszający wywiad – rozmawiamy z dr Mirosławą Ciarką-Golonką ze Skawiny o tym, że rak nie oznacza wyroku, tylko często początek zmian w życiu.

Jak Pani osobista historia onkologiczna zmieniła Panią jako lekarkę?

Zawsze badałam się regularnie, co rok. Aż pewnego razu, w 50. roku życia, po tzw. badaniach „profilaktycznych” i szczegółowej diagnostyce, otrzymałam diagnozę: nowotwór złośliwy. Przeszłam leczenie operacyjne, radioterapię oraz hormonoterapię. Już na etapie przygotowywania się do operacji rozpoczęliśmy wraz z mężem (biologiem) poszukiwania szeroko pojętych komplementarnych – podkreślam: nie alternatywnych – rozwiązań wspomagających leczenie. To wszystko pozwoliło mi odzyskać zdrowie i powstrzymać nawrót procesu nowotworowego, rozsiew oraz pojawienie się innych nowotworów pierwotnych. To doświadczenie bardzo zmieniło moje podejście do leczenia w chorobach onkologicznych. Przestałam traktować je wyłącznie narządowo; dostrzegłam ich charakter ogólnoustrojowy, co przełożyło się na zdecydowanie szersze podejście do profilaktyki i terapii.

Planuje Pani napisanie książki pt. „Czekając na raka” – to mocny i przewrotny tytuł. Czy to swoista ocena naszego stylu życia?

Zgadza się. „Czekając na raka” to przewrotny tytuł i podsumowanie tego, co moim zdaniem obecnie dzieje się na świecie w zakresie zdrowia onkologicznego oraz tego, jak te choroby są postrzegane przez system opieki zdrowotnej. Z jednej strony wydłużenie życia prowadzi do starzenia się społeczeństw i sprzyja nowotworzeniu, a z drugiej – znaczny wzrost tempa rozwoju cywilizacji i zagrożenia środowiskowe, zawodowe czy emocjonalne przekładają się na wzrost zachorowań u coraz młodszych osób. W praktyce oznacza to, że każdy z nas, wcześniej czy później, z tym problemem będzie się mierzył osobiście, w rodzinie lub wśród znajomych.

Jak więc możemy wykorzystać ten czas, aby tego problemu uniknąć? Bardzo dużo leży w naszych rękach – w rękach świadomych pacjentów. Dotyczy to zwłaszcza unikania zagrożeń środowiskowych oraz wzmocnienia zachowań prozdrowotnych, w tym: diety (np. śródziemnomorskiej, Gersona), relaksu, celowanej suplementacji (witamina D3, selen) czy pracy z umysłem.

Już na etapie profilaktyki konieczna jest bardziej precyzyjna analiza wyników badań dodatkowych, np. pod kątem anemii jawnej i ukrytej, liczby limfocytów, poziomu mikroelementów (selenu, witaminy D3), czynności nerek, wątroby i trzustki czy obciążenia metalami ciężkimi i pasożytami. Takie obciążenia i niedobory sprzyjają nowotworzeniu i utrudniają zdrowienie. Obecnie system opieki zdrowotnej monitoruje głównie moment ujawnienia, nawrotu lub rozsiewu choroby, a pomija nieprawidłowości, które to poprzedzają. Dotyczy to zresztą większości chorób przewlekłych.

Czy regularne badania, takie jak mammografia, cytologia czy morfologia, to jako profilaktyka zbyt mało? Czym jest „szeroko pojęta profilaktyka”?

Profilaktykę dzielimy na pierwotną i wtórną. Ta pierwsza polega na eliminacji czynników ryzyka i wzmacnianiu odporności. W tym znaczeniu mammografia, kolonoskopia, gastroskopia, cytologia czy RTG to metody wczesnej diagnostyki, a nie profilaktyki. Choroby nowotworowe rozwijają się zwykle około 10–15 lat wcześniej, zanim staną się widoczne dla współczesnych metod obrazowych. Dlatego warto się badać, bo wczesne wykrycie stanowi podstawę skutecznych terapii. W dobie postępu medycyny wiele chorób onkologicznych jest wyleczalnych lub przechodzi w schorzenie przewlekłe, jako tzw. resztkowa choroba nowotworowa.

Jaką rolę odgrywa środowisko, w którym żyjemy – od toksyn w pożywieniu po „toksyny” w naszych relacjach i głowach?

Środowisko, które sami tworzymy i w którym żyjemy, to istotny element kształtujący nasze zdrowie, ale i… chorobę. Dziś nasze organizmy muszą mierzyć się z całą gamą obciążeń: chemicznych, fizycznych i emocjonalnych. I choć nasze ciała starają się do nich dostosować, potrzebują dużo więcej czasu, aby wytworzyć mechanizmy adaptacyjne i obronne.

Jedną z teorii nowotworzenia (według Andreasa Moritza) jest koncepcja, że skumulowanie negatywnych skutków w obrębie jednego narządu i powstanie guza daje nam „czas” na przetrwanie i podjęcie działań zaradczych. Bez tego mechanizmu nasz organizm jako całość przestałby funkcjonować dużo wcześniej. Według dr. Ryke’a Geerda Hamera nasze nieprzepracowane, negatywne emocje generują w ciele zmiany o charakterze nowotworowym według ściśle określonego schematu. Obecnie można to zobrazować w funkcjonalnej pozytonowej tomografii emisyjnej (fPET). Już 2-5 lat przed pojawieniem się guza na obwodzie, w tkance mózgowej widoczne są tzw. ogniska Hamera, które zapowiadają powstanie nowotworu w konkretnej lokalizacji. Dlatego nowotwór można traktować jako bardzo wyraźny sygnał ostrzegawczy, że czas na zmiany!

Kiedy pada diagnoza, pacjent często czuje się jak w trybach maszyny: operacja, chemia, radioterapia. Jak w tym wszystkim znaleźć miejsce na dbanie o siebie, emocje i regenerację organizmu?

Diagnoza „rak” zawsze wywołuje szok. Według Elisabeth Kübler-Ross pacjent zwykle przechodzi przez etapy: zaprzeczenia, gniewu, targowania się, depresji i akceptacji. Jest to naturalny proces. Najlepiej, jeśli dzieje się to w gronie najbliższych. Nie lubię określenia „walka z chorobą”. Walkę można wygrać lub przegrać. Wolę termin „wychodzenie z choroby” – bo znając diagnozę, zawsze mamy jakieś rozwiązanie problemu. Po zakończeniu leczenia lepiej używać określenia „miałam raka”, a nie „mam raka” – to bardzo ważne z punktu widzenia psychologicznego.

Jakie filary – poza standardowym leczeniem – uważa Pani za kluczowe w procesie powrotu do zdrowia?

Świadoma współpraca z lekarzami w procesie diagnostyki i leczenia. Tu nie ma tzw. głupich pytań. Warto chodzić na wizyty z kimś zaufanym – dzięki temu nic nam nie umknie. Warto też nauczyć się prosić o pomoc, delegować obowiązki, zgłaszać każdy dodatkowy objaw w czasie leczenia i mówić o emocjach. Kluczowe jest dbanie o dobrostan: hobby, grupy wsparcia, kontakty towarzyskie oraz systematyczne wprowadzanie zmian prozdrowotnych. Trzeba nauczyć się być obecnym „tu i teraz” (mindfulness) i znaleźć czas, by zadbać o siebie, aby móc wrócić do zdrowia.

Gdyby miała Pani przekazać jedną myśl osobie, która dziś jest zdrowa, ale żyje w lęku przed chorobą, oraz osobie, która właśnie odebrała trudny wynik – co by to było?

Dla zdrowych: żyj pełnią życia, w zgodzie ze sobą, ludźmi i światem. Postaraj się świadomie omijać zagrożenia. Okresowo wykonuj badania podstawowe i opieraj je na rzetelnej analizie eksperta, a nawet kilku. Jeśli czujesz niepewność – zmień lekarza. Wykonuj badania przesiewowe w oparciu o ryzyko środowiskowe i rodzinne. Nie bagatelizuj drobnych, ale długo utrzymujących się objawów (powyżej 4–6 tygodni).

A jeśli otrzymałeś już diagnozę, sprawa jest paradoksalnie prostsza, bo należy rozważyć konkretne typy leczenia. Możemy doprecyzować rozpoznanie i terapię, stosując np. biopsję płynną. Można wspomóc organizm przez włączenie hipertermii ogólnoustrojowej lub regionalnej, tlenoterapii hiperbarycznej czy celowanej suplementacji w oparciu o badania (np. So-Check), a także przez detoksykację z metali ciężkich i metabolitów chemioterapeutyków. Warto zadbać o odporność, wzmacniając mikrobiom i zwiększając podaż antyoksydantów. Wszystko to robimy w porozumieniu z lekarzem – jest obecnie wielu specjalistów, którzy patrzą na pacjenta kompleksowo. Praca z emocjami jest równie ważna i dotyczy także przeszłości. Daj sobie czas i przestrzeń na chorowanie i wychodzenie z choroby ku zdrowiu. Ciesz się z małych sukcesów i patrz optymistycznie w przyszłość, wizualizując sobie spokój i harmonię. Jeśli nie masz mądrej miłości do siebie, to jaki masz wzorzec kochania innych czy świata?


Lek Miroslawa Ciarka Golonka
dr Mirosława Ciarka-Golonka

Jestem lekarzem medycyny specjalistą II stopnia z zakresu otolaryngologii. Mam 30-letnie doświadczenie pracy w Klinicznym Oddziale Otolaryngologicznym 5 Wojskowego Szpitala Wojskowego w Krakowie. Pierwsze 20 lat pracowałam jako chirurg głowy i szyi. Od 1992 r. prowadzę specjalistyczną prywatną praktykę lekarską. Zajmuje się leczeniem zarówno dzieci jak i dorosłych. Biorę udział w licznych szkoleniach kierunkowych oraz ogólnolekarskich w kraju i zagranicą, zarówno w zakresie medycyny akademickiej, jak i zintegrowanej (holistycznej), systematycznie doskonaląc swoje umiejętności lekarskie. 

Tematy

Reklama

Reklama