Szamanizm: najstarsza tradycja uzdrawiania
Spis treści:
Szamanizm to jedna z najstarszych i najczęściej opisywanych tradycji uzdrawiania, a zarazem jedna z najtrudniejszych do jednoznacznego zdefiniowania. Dla jednych badaczy jest religią ludów Syberii, dla innych szeroką kategorią praktyk, w których wybrany człowiek wchodzi w odmienny stan świadomości, by kontaktować się ze światem duchów i pomagać wspólnocie. Poniżej porządkujemy, skąd wzięło się samo pojęcie, jak wyglądają szamańskie praktyki i co na temat leczenia szamańskiego mówią dotychczasowe badania.
Słowo z syberyjskiej tajgi
Słowo „szaman” pochodzi najprawdopodobniej z języka ewenkijskiego, należącego do rodziny tunguskiej, którym posługują się ludy północnej Azji. Do rosyjskiego trafiło jako „шаман”, a do Europy Zachodniej w końcu XVII wieku, dzięki relacjom podróżników. Jednym z nich był Holender Nicolaes Witsen, który w 1692 r. opisał swoje wyprawy wśród ludów Syberii. Etymologię łączy się czasem z tunguskim czasownikiem oznaczającym „wiedzieć”, lecz językoznawcy zastrzegają, że nie jest to rozstrzygnięte.
Warto o tym pamiętać, bo termin, który początkowo opisywał konkretną postać w konkretnej kulturze, z czasem zaczął być stosowany do bardzo różnych praktyk na wszystkich kontynentach. Dlatego część badaczy i przedstawicieli społeczności rdzennych uważa, że słowo „szamanizm” nie oddaje bogactwa i odrębności ich tradycji. Wiele z nich ma własne nazwy w swoich językach.
Kim jest szaman?
Antropolodzy nie uzgodnili jednej definicji szamanizmu. Historyk Ronald Hutton zauważył, że na początku XXI wieku funkcjonowały cztery różne ujęcia tego pojęcia. Najszersze obejmuje każdego, kto w odmiennym stanie świadomości kontaktuje się ze światem duchów, a najwęższe odnosi pojęcie wyłącznie do rdzennych religii Syberii i sąsiednich obszarów Azji. Słownik Oxford English Dictionary definiuje szamana jako osobę uznawaną za mającą dostęp do świata dobrych i złych duchów oraz wpływ na niego, która podczas rytuału zwykle wchodzi w trans i zajmuje się wróżeniem oraz leczeniem. Antropolog Manvir Singh proponuje trzy cechy minimalne: wchodzenie w niezwykłe stany świadomości, kontakt z niewidzialnymi rzeczywistościami i świadczenie usług, takich jak uzdrawianie czy wróżenie.
Popularny obraz szamana ukształtował w dużej mierze historyk religii Mircea Eliade, którego książka ukazała się po angielsku w 1964 r. Podkreślał on przede wszystkim ekstatyczne podróże szamana do górnego, środkowego i dolnego świata. Współcześni badacze zwracają jednak uwagę, że taki uniwersalny model jest uproszczeniem: role szamanów różnią się w zależności od kultury, a w jednych społecznościach koncentrują się na leczeniu, w innych na wróżeniu, łowach czy utrzymywaniu dobrych relacji z duchami przodków.
Podobnie nie ma zgody co do wieku tej tradycji. Niektórzy badacze uważają, że praktyki szamańskie sięgają paleolitu i poprzedzają wszystkie zorganizowane religie. To jednak hipoteza, a nie ustalony fakt: antropolożka Alice Kehoe krytykuje tezę, że szamanizm jest prastarą, niezmienioną religią, która przetrwała od epoki kamienia, i przekonuje, że bębnienie, trans czy śpiew pełnią w różnych kulturach odmienne role. Z kolei Manvir Singh traktuje szamanizm jako technikę kulturową, która rozwijała się, bo odpowiada na ludzką potrzebę wpływania na niepewne zdarzenia, takie jak choroba.
Powołanie, bęben i trans
W wielu tradycjach drogę szamana poprzedza „powołanie”, często przeżywane jako kryzys lub choroba inicjacyjna, a po nim następuje długa nauka pod okiem doświadczonego mistrza. Przegląd badań o transie szamańskim, opublikowany w 2024 r. w „BMC Complementary Medicine and Therapies”, zwraca uwagę, że szamani wspominają zwykle o szczególnym transie z młodości, uznawanym za początek ich drogi. Podkreśla też, że w tradycyjnych rytuałach trans jest zawsze wywoływany dobrowolnie przez samego szamana.
Trans szamański to w istocie pojęcie zbiorcze. Wywołują go rytmiczne bębnienie, dźwięki, powtarzalne ruchy, taniec, śpiew czy recytacja modlitw. Choć szamanizm kojarzy się z roślinami psychoaktywnymi, autorzy przeglądu zaznaczają, że ich użycie jest dalekie od reguły. Jedno z badań EEG wskazało zresztą, że trans szamański ma odmienny zapis aktywności mózgu niż stany wywołane substancjami psychodelicznymi, choć autorzy przeglądu podkreślają, że jednego wspólnego wzorca dla wszystkich rodzajów transu nie znaleziono.
Trzeba jednak dodać zastrzeżenie, które powtarza się w literaturze: większość wiedzy o tych stanach pochodzi z relacji samych praktykujących. To cenne źródło, ale trudno na jego podstawie obiektywnie ocenić, co dokładnie dzieje się w głowie osoby w transie i czy przekłada się to na zdrowie.
Szamani i rośliny
W wielu społecznościach szaman jest zarazem znawcą roślin leczniczych. Badanie etnobotaniczne prowadzone w latach 2003–2008 we wschodnio-środkowej części peruwiańskiej Amazonii objęło 29 uzdrowicieli (curanderos), trzech uczniów i czterech zielarzy. Opisano w nim m.in. grupę roślin nazywanych tam „plantas con madre” („rośliny z matką”), które według lokalnych wierzeń prowadzą wtajemniczanych w poszukiwaniu wiedzy i uczą ich posługiwania się innymi roślinami. Stosuje się je podczas rygorystycznych „diet” pod nadzorem mistrza uzdrowiciela. Autorzy podkreślają, że tradycyjni uzdrowiciele pozostają w tym regionie głównym źródłem opieki zdrowotnej dla większości mieszkańców.
Takie badania dokumentują wiedzę, która często jest przekazywana tylko ustnie. Nie dowodzą jednak, że dana roślina działa tak, jak mówi tradycja. O skuteczności i bezpieczeństwie decydują dopiero badania farmakologiczne i kliniczne, a ludowy trop jest w najlepszym razie wskazówką do sprawdzenia.

Co o leczeniu szamańskim mówią badania?
Niewiele, i to w dodatku słabej jakości. Przegląd zakresowy opublikowany w 2025 r. w „Journal of Restorative Medicine” przeszukał bazy medyczne pod kątem prac o leczeniu szamańskim jako interwencji klinicznej. Z 124 znalezionych rekordów do analizy trafiło 16 publikacji: jedno badanie kliniczne (opisane w trzech artykułach), dwie serie przypadków i dziesięć opisów pojedynczych przypadków. Autorzy zaznaczają, że przegląd nie był wcześniej zarejestrowany, a jego wyniki mają charakter wstępny.
Badanie kliniczne objęło 23 kobiety z zaburzeniami stawu skroniowo-żuchwowego, które odbyły po pięć sesji z praktykiem szamańskim. Ból i ograniczenia funkcjonalne zmniejszyły się, a poprawa utrzymywała się przez dziewięć miesięcy. Nie było jednak grupy kontrolnej, więc nie wiadomo, ile z tego efektu przypada na samą interwencję, a ile na oczekiwania, uwagę i wsparcie. Podobnie jest z serią sześciu weteranów z zespołem stresu pourazowego, z których cykl spotkań ukończyło czterech. Przegląd o transie szamańskim z 2024 r., obejmujący 27 prac, dochodzi do zbliżonych wniosków: badania są nieliczne, małe i bez grup kontrolnych, więc nie pozwalają na uogólnienia, a potrzebne są randomizowane próby kliniczne.
Przeglądy dają jednak dwa wnioski, które można sformułować z większą pewnością. Po pierwsze, badania psychologiczne i neurofizjologiczne nie potwierdzają dawnych tez, że szamani są z natury chorzy psychicznie ani że trans szamański jest stanem patologicznym. Po drugie, opisy przypadków pokazują, że wiara w szamańskie wyjaśnienie choroby bywała powodem opóźnienia leczenia konwencjonalnego. Autorzy zastrzegają, że nie ma dowodów na to, by sam system wierzeń był niebezpieczny, ale ryzyko zwłoki w leczeniu jest realne.
Warto też odnieść się do popularnych twierdzeń, że bębnienie „wzmacnia odporność” albo „uwalnia traumy z komórek”. Te tezy nie mają potwierdzenia w przytoczonych tu badaniach. W jednym z nich, z udziałem 39 osób, piętnastominutowa sesja rytmicznego bębnienia z instrukcją „podróży szamańskiej” obniżyła poziom kortyzolu w ślinie, lecz nie bardziej niż słuchanie spokojnej muzyki medytacyjnej. Różnica dotyczyła głównie odczuć subiektywnych, takich jak ciężkość ciała czy stan podobny do snu.
Szamanizm jako interwencja kliniczna i psychologiczna
Współczesna opieka zdrowotna w USA coraz częściej bada wpływ tradycyjnych ceremonii na stan psychofizyczny pacjentów.
- Redukcja bólu i lęku: Przeglądy badań nad praktykami szamańskimi wykazują, że ceremonie oparte na tradycyjnych wierzeniach i odpowiednim kontekście kulturowym mogą znacząco podnieść jakość życia pacjentów. Pomagają w redukcji odczuwania bólu, zmniejszają stany lękowe oraz ograniczają liczbę koszmarów sennych, co zmniejsza zapotrzebowanie na konwencjonalne leki przeciwbólowe. [1]
- Integracja podejścia holistycznego: Publikacje medyczne wskazują na synergię między tradycją hipokratejską (opartą na obserwacji klinicznej) a tradycją szamańską, która do procesu leczenia wprowadza kluczowe wymiary duchowe i psychologiczne. [1]
Szamanizm dziś: tradycja i neoszamanizm
Współcześnie szamanizm występuje w dwóch bardzo różnych postaciach. Pierwszą są żywe tradycje ludów, które nadal praktykują swoje obrzędy, od Syberii i Mongolii po Amazonię i Azję Południowo-Wschodnią. Część z nich słabnie: w wielu miejscach dawni szamani przestali pełnić swoje funkcje, a ich wiedza zanikała razem z nimi, choć pojawiają się też inicjatywy odtwarzania i podtrzymywania tradycji, prowadzone m.in. przez byłych szamanów.
Drugą postacią jest tzw. neoszamanizm, czyli zachodnie adaptacje, w których usunięto elementy kulturowe, a pozostałe techniki ujednolicono. Najbardziej znaną odmianę, określaną jako „core shamanism”, rozpowszechnił amerykański antropolog Michael Harner, autor wydanej w 1980 r. książki „The Way of the Shaman”. Jej podstawą jest rytmiczne bębnienie lub potrząsanie grzechotką, bez środków psychoaktywnych. Właśnie takich zachodnich wariantów dotyczyły jedyne badanie kliniczne i serie przypadków omówione w przeglądzie z 2025 r.
Przedstawiciele rdzennych społeczności zwracają uwagę, że słowa „szaman” i „szamanizm” bywają stosowane przez osoby z zewnątrz do bardzo różnych praktyk i nie oddają ich złożoności. Dotyczy to także komercji: wokół ceremonii dla zagranicznych gości wyrosła w Ameryce Południowej cała branża, a przedstawiciele rdzennych narodów ostrzegają przed oszustami podszywającymi się pod uzdrowicieli. Dlatego mówiąc o konkretnej tradycji, najlepiej posługiwać się jej własnymi nazwami.
Podsumowanie
Szamanizm jest ważną częścią dziedzictwa kulturowego i ciekawym obszarem badań nad stanami świadomości, ale nie jest uznaną metodą leczenia żadnej choroby. Jeśli ktoś sięga po praktyki szamańskie dla ukojenia, poczucia sensu czy wsparcia wspólnoty, powinien robić to obok leczenia konwencjonalnego, a nie zamiast niego, szczególnie przy chorobach somatycznych i psychicznych. Ceremonie z użyciem roślin psychoaktywnych nie są pozbawione ryzyka, dlatego warto je wcześniej skonsultować z lekarzem.
To zgodne z kierunkiem, który wyznacza Światowa Organizacja Zdrowia. Jej strategia medycyny tradycyjnej na lata 2025–2034, przyjęta przez 78. Światowe Zgromadzenie Zdrowia, stawia na cztery cele: wzmacnianie dowodów naukowych, bezpieczeństwo i regulacje, włączanie sprawdzonych metod do systemów zdrowia oraz współpracę międzysektorową. Dla tradycji szamańskich oznacza to prostą zasadę: najpierw badać i dokumentować, dopiero potem rekomendować.
Źródła
- Hicks M., Harris R., Shamanism as a Clinical Intervention: A Scoping Review, Journal of Restorative Medicine 2025;15(1).
- Marie N. i in., Scoping review on shamanistic trances practices, BMC Complementary Medicine and Therapies 2024;24:381.
- Shamanism, hasło w Wikipedii (etymologia, definicje Huttona, Singha i OED, krytyka Kehoe, wątki historyczne), z odnośnikami do prac źródłowych.
- „Plantas con madre”: plants that teach and guide in the shamanic initiation process in the East-Central Peruvian Amazon, streszczenie w bazie PubMed.
- Światowa Organizacja Zdrowia, Global traditional medicine strategy 2025–2034, 30 października 2025 r.



